wtorek, 05 lipca 2016 15:24

„Chirurgiczne cięcia” w Starostwie

 
Krzysztof Bestwina Krzysztof Bestwina fot. Rafał Wichniewicz

Opinie, zarzuty i szukanie winnych cechowały wtorkowe posiedzenie radnych powiatowych, którzy zebrali się w Starostwie na nadzwyczajnej sesji. Nierozstrzygnięte pozostało jednak, kto jest winny całej aferze - dyrekcja czy chirurdzy?

Dość zaskakujący temat został po raz pierwszy wywołany przez posła Krzysztofa Ostrowskiego na poniedziałkowej konferencji prasowej (zobacz więcej). W jej trakcie poinformował o "kryzysie" w jakim miał się znaleźć oddział chirurgiczny gnieźnieńskiego szpitala. Mowa była o konkursie na prowadzenie opieki medycznej w tym zakresie, do którego zgłosiła się firma zewnętrzna. To w rezultacie ma doprowadzić do zwolnienia obecnej, kilkuosobowej załogi lekarskiej. Parlamentarzysta apelował o rozsądek do radnych i dyrekcji szpitala. We wtorkowy ranek 5 lipca odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, której zasadniczym punktem programu było przedstawienie całej sytuacji szpitala i oddziału chirurgicznego.

Posiedzenie zostało zwołane na prośbę kilku radnych, zaniepokojonych bezpieczeństwem zdrowotnym mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego. Salę sesyjną, poza radnymi i Zarządem, wypełniło kilkuastu pracowników szpitala oraz mieszkańców, zainteresowanych całą sprawą.

Problemy z chirurgami

Na początku Krzysztof Bestwina, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej, wręczył radnym informację w sprawie wspomnianego postępowania konkursowego. Jak zaznaczył, sprawa swój początek ma w połowie maja 2015 roku: - Parę miesięcy po tym, jak przyszedłem do szpitala, by ratować jego trudną sytuację finansową, dostałem propozycję nie do odrzucenia, aby podwyższyć wynagrodzenie wszystkim lekarzom w oddziale chirurgicznym oraz w poradni. Wiązało się to ze znacznym wzrostem kosztu funkcjonowania oddziału i wskazano mi termin jednego miesiąca na realizację tych żądań, a jeżeli nie miałoby to zostać spełnione, zadeklarowano iż chirurdzy przejdą w tryb ostrodyżurowy i będą przyjmować tylko pacjentów pilnych, a planowych nie będą. To była trudna sytuacja i rozpoczęliśmy rozmowy na ten temat. Panowie twierdzili iż są obciążani dodatkową pracą na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, więc by uspokoić żądania, postanowiliśmy postarać się o etaty dla SOR, by odciążyć chirurgów z pracy narzuconej na nich kilka lat temu. Udało się to zrobić, dzięki czemu panowie mogli się skupić na swoim oddziale - mówił Krzysztof Bestwina. W dalszej części informacji (pełna treść dostępna na dole artykułu w załącznikach), zaznaczył iż jeden z lekarzy niezadowolony z obrotu sprawy, przestał w trybie nagłym świadczyć usługę w poradni, argumentując to brakiem decyzji o podwyżce, podejmując się pracy w podobnej poradni, ale konkurencyjnej dla ZOZ, a do tego ograniczył on także ilość godzin świadczonych na oddziale.

Ostatecznie rozmowy doprowadziły do decyzji o przeprowadzeniu konkursu, który mógłby skutkować kontraktem zadaniowym dla chirurgów, a którego zasady przeprowadzenia były znane wszystkim zainteresowanym. Lekarze dali graniczny termin ogłoszenia na 31 maja 2016 roku. Procedury organizacji konkursu trwały do połowy czerwca br., kiedy to umieszczono na stronie ZOZ-u informację, a 27 czerwca dr Ziemowit Kowalski jako przedstawiciel całej grupy, poinformował iż nie zdążyli oni zarejestrować podmiotu i nie zgadzają się na warunki stawiane przez ZOZ. W dwa dni później ostatecznie zrezygnowali z udziału w nim: - W związku z powyższym proszę Państwa Radnych o zapoznanie się z dokumentacją konkursową i ocenę, czy zapisy poszczególnych dokumentów należycie zabezpieczają interes szpitala i pacjentów, bo to jest dla dyrekcji szpitala priorytetowe działanie - mówił Krzysztof Bestwina i na końcu stwierdził: - Dyrekcja ZOZ ze zdumieniem odbiera aktywność niektórych osób publicznych i zespołu chirurgów mających na celu zdyskredytowanie postępowania konkursowego. Informujemy stanowczo, że postępowanie trwa, i na chwilę obecną jest objęte tajemnicą konkursu i tajemnicą handlową. Dlatego hipotezy tworzone na domysłach, które na tym etapie postępowania nie mogą być zweryfikowane są tylko hipotezami. Takie działania powodują niepotrzebne emocje i niepokój - tym samym dyrektor odniósł się do słów posła Krzysztofa Ostrowskiego oraz innych opinii, jakie dotyczą całej sprawy, zwłaszcza dotyczących stawek, jakie miałaby rzekomo zaproponować zgłoszona w konkursie firma Sowmed.

Dyrektor wymienił także wiele innych aspektów, charakteryzujących oddział chirurgiczny szpitala, stwierdzonych także w trakcie kontroli wewnętrznych, m.in. nierozliczone historie chorób z powodu zaniedbań w sprawozdawczości, nieprawidłowe wykonanie procedur przenoszenia pacjenta między oddziałami szpitala, co skutkować miało stratami w rozliczeniu z NFZ, nieprawidłowości wykazywane przez audytorów zewnętrznych w ramach kontroli systemu zarządzania jakością, nieprawidłowości w nadzorze i ordynowaniu leków  narkotycznych na oddziale, skargi personelu lekarskiego i pielęgniarskiego z innych oddziałów na nieprawidłowości w realizacji dyżurów pod telefonem, skutkujących zarówno narażeniem pacjentów na niebezpieczeństwo jak i wymiernymi stratami dla szpitala w wyniku niezgodnych ze stanem faktycznym rachunków lekarzy chirurgów. Krzysztof Bestwina wspomniał także o dwóch odszkodowaniach dla pacjentów na kwotę 1 mln 200 tys. oraz 500 tys. wraz z dożywotnimi rentami: - Dlatego powyżej opisane postępowanie konkursowe ma na celu poprawę nieprawidłowo funkcjonujących elementów pracy oddziału - mówił dyrektor ZOZ.

Pytania i odpowiedzi

Po wystąpieniu Krzysztofa Bestwiny, radni zaczęli kierować do niego liczne pytania. - Cała sprawa trwa od roku, więc dlaczego my nic nie wiedzieliśmy? - pytała radna Krystyna Żok. - Czy chirurdzy wiedzieli o tym, że to będzie konkurs na niepubliczny zakład opieki zdrowotnej i czy mieli wcześniej o tym informację? - dopytywał radny Włodzimierz Pilarczyk. - Rozmawiałem z dr Kowalskim jako przedstawicielem zespołu w połowie maja, że to będzie konkurs dla podmiotów, gdyż tylko wtedy są jasno i precyzyjnie określone zasady działania. Odpowiadając pani radnej powiem tak, że problemów w szpitalu jest dużo i codziennie pojawiają się na różnych oddziałach, dlatego wychodzę z założenia, aby je wspólnie rozwiązywać z pracownikami. Nie zadręczam państwa każdym problemem (na sesji - przyp. red.). Tutaj wszyscy byliśmy przekonani, że nie będzie problemu, gdyż panowie chirurdzy stwierdzili iż będą przygotowani do konkursu i będziemy go realizować. Na pytanie radnego Dariusza Pilaka o kolejne aspekty sprawy, dyrektor odpowiedział: - W szpitalu funkcjonuje pracownia hemodynamiki, która jest obsługiwana przez podmiot zewnętrzny, a więc lekarzy z Poznania i ta usługa jest w moim przekonaniu świadczona należycie. Różnicą jest tylko to, że jest tam wyższy udział podmiotu zewnętrznego w przychodach z tytułu działalności.

- Były pytania na sesjach o oddział chirurgiczny, a pan mówił iż o wszystkich sprawach nie trzeba informować, gdyż są mniej ważne. Tu jednak były kwestie ilości chirurgów, problemy z oddziałem i to od roku pan uspokajał, że nie ma problemu - mówił radny Stanisław Szczepański i dopytał, czy firma startująca w konkursie gwarantuje jakość poprawy na oddziale. Radny Robert Andrzejewski stwierdził, iż nie ma co się dziwić, że wszyscy są zaskoczeni całym obrotem sprawy i pytał o działalność bloku operacyjnego, na co dyrektor odparł iż umowa go nie dotyczy. Wiceprzewodniczący Marian Pokładecki stwierdził: - Nie informował pan rady społecznej ZOZ-u, ani Rady Powiatu o tych sytuacjach. Mówił pan, że jak będzie coś ciekawego, to pan powie. Okazuje się po roku, że wiele się działo i mówił pan iż po to jest pan dyrektorem, żeby sobie z problemami radzić. Pokazuje pan w informacji 9 punktów problemowych, które świadczą iż pan sobie nie poradził i przerosło to pana sytuację. Tak mi się wydaje. Dariusz Pilak po raz kolejny stwierdził iż dyrektor powinien przychodzić na wszystkie sesje Rady Powiatu: - Odnoszę wrażenie, że pani staroście jest niewygodnie, by dyrektor tu przychodził, gdyż starosty zdaniem nasze pytania mają jakiś podtekst.

- Problemów w szpitalu było bardzo dużo i jest bardzo dużo. To nie jest tak, że będzie on idealną instytucją, w której nie będzie żadnych problemów. Tu pracuje 800 osób, zarządza się kontraktem wartości 60 mln rocznie, co wymusza problemy. Twierdzę i wychodzę z tego założenia, że rozwiązywanie ich należy do dyrektora. Nie wiem, jakie uwagi trafiają do państwa, bo nikt się ze mną tym nie dzieli. Jeśli do jednego radnego czy radnej przychodzi ktoś z problemem w szpitalu to rozumiem iż powinniście się ze mną skontaktować i przedstawić problem. Niewiele mam takich informacji - mówił Krzysztof Bestwina i po chwili dodał: - Wyszliśmy z założenia, że to iż wspólnie się porozumieliśmy, gdyż tu nie ma żadnego problemu, wspólnie osiągnęliśmy porozumienie do tego konkursu. Mówienie o tym, że to jakaś niespodzianka, zrzucenie odpowiedzialności czy zaskoczenie dla kogoś - nie, to zostało ustalone z zespołem chirurgów. Okazało się tylko, że to iż jest system kar i że trzeba zatrudnić odpowiednią liczbę lekarzy oraz należy wprowadzić pewne rozwiązania adekwatne dla całego szpitala, wywołało ich protest. Są to elementy umowy, które zabezpieczają interes szpitala.

- Faktem jest, że w pracowni hemodynamiki czy stymulatorów, nie mamy specjalistów i są to wąskie specjalności, dlatego musimy ich ściągać z zewnątrz - stwierdził przewodniczący Dariusz Igliński i zaczął wymieniać prywatne doświadczenia z gnieźnieńskiego szpitala, stwierdzając iż w wielu oddziałach, także chirurgicznym, specjaliści są już na miejscu. Dyrektor ZOZ odparł jednak: - Nikt nikogo tu nie ściąga. Konkurs był ogłoszony na wniosek panów chirurgów, którzy zaproponowali to rozwiązanie.

- Trudno dziś mówić bez przeszłości. Chciałoby się zapomnieć, ale niestety trzeba pamiętać ku przestrodze. Niestety podejmowano w poprzednich kadencjach decyzje, osoby odpowiedzialne są tu także i się wypowiadają, nie mając na uwadze, do czego one doprowadzą. Na początku naszej kadencji przypominam, jaką sytuację zastaliśmy w szpitalu - dyrekcji, relacji między pracownikami itd. Dzisiaj się mówi: "Zróbcie coś!". Oczywiście, należało jednak robić wtedy, a my doprowadzimy do tego, żeby sytuacja była inna. To, że za chwilę nie będzie funkcjonował oddział laryngologiczny to jest decyzja tamtych władz, tamtej dyrekcji i tego, że zarząd się na to godził, by organizować tak pracę tych oddziałów, nie wspomnę już o sytuacji położnictwie, ginekologii itd. Dziś państwo macie pretensje, nie myśląc o tym, co zrobiliście? - pytała radnych opozycyjnych starosta Beata Tarczyńska: - Mówicie, że kiedyś dyrekcja tu przychodziła i opowiadała różne rzeczy, ale jaki był tego efekt? Co z tego wyszło? Dyskusja w pewnym momencie zaczęła schodzić do tematu zaszłości, jakie obecna koalicja zastała po poprzednikach oraz ile pracy ma kosztować przywrócenie sytuacji do normy. Radny Rafał Spachacz postanowił także bronić dobrego imienia radnego Włodzimierza Pilarczyka, który był dyrektorem ZOZ-u do 2010 roku.

Problemy z dyrekcją

- Od dwudziestu lat autentycznie harujemy tu jak psy i naprawdę te rzeczy, które miały miejsce między nami a dyrekcją, dzieją się w każdym szpitalu. Jednego jednak nie może mi pan dyrektor zarzucić - nigdy, ani razu w rozmowie z nim, jeśli kłamię to proszę wskazać, czy oczekiwałem jakiekolwiek podwyżki dla własnej osoby i czy jakąkolwiek taką otrzymałem? No nie. Chciałem podwyżek dla zespołu, aby się on nie rozpadł. Jest niezwykle trudna sytuacja kadrowa na rynku lekarskim, gdyż jest ich mało i jest tylko połowa należnej liczby na populację. Dobrych lekarzy jest jeszcze mniej. Starałem się utrzymać zespół, dlatego pana poprosiłem między innymi o kontrakt zadaniowy, który by dawał możliwość budżetowania tych pieniędzy i uczciwego - mówił dr Ziemowit Kowalski, a następnie odniósł się do wszystkich problemów wymienionych w informacji przygotowanej przez dyrekcję ZOZ. Odpowiedzi na zarzuty były miejscami dość poważne, a czasami prozaiczne: - To, że się kilka razy nie zgadzały leki narkotyczne i ktoś się pomylił przy liczeniu, wpisując 6 zamiast 9, doskonale pan wie, iż zatrudnia pan lekarkę, której kilka tygodni temu pobrano krew i stwierdzono w niej narkotyki. Ona dalej pracuje, dla pana to nie jest problemem, a zarzuca nam pan, że ktoś się pomylił w cyfrach. W przypadku roszczeń finansowych - są i jest ich mnóstwo, a ich zasadność jest czasem absurdalna - mówił Ziemowit Kowalski i w odpowiedzi na zarzut radnego Tadeusza Pietrzaka, który uznał za bezczelny (wymienił konkretny przypadek, widząc w nim błąd lekarski) stwierdził: - Pacjent po złamaniu kręgosłupa, wypisywany jest z neurochirurgii, oczekuje na rehabilitację neurologicznej i nikt nie chce go wziąć. Przyjechał do naszego szpitala, trafił na ortopedię, ortopedzi powiedzieli iż nie mogą go wziąć, więc finalnie wzięliśmy go my. To kolejna hospitalizacja nieoperacyjna ze wskazań społecznych, bo coś było trzeba z tym człowiekiem zrobić. Oskarżenie dotyczy odleżyny, jaka rozwinęła się mimo iż chory miał materac odleżynowy, miał rehabilitanta itd. Generalnie powstaje trend, że jak ktoś jest z czegoś nieznacznie niezadowolony, to liczy na to, że zarobi na tym jakieś pieniądze. To potężny problem, bo zabiera mnóstwo czasu, który można przeznaczyć na leczenie chorych - mówił Ziemowit Kowalski.

Przedstawiciel grupy chirurgów stwierdził iż sprawa być może nie byłaby tak istotna gdyby nie fakt, że usługa, którą może wybrać szpital w drodze konkursu, jest droższa a do tego niepewna, jeśli chodzi o jakość usługi: - Rozmawialiśmy o konkursie. Rozmawialiśmy także o procencie - chcieliśmy umiarkowanego, poniżej rynkowego - 18,5%. Wpuścił mnie pan w maliny, mówiąc iż procent potrafi pan zaakceptować. W oparciu o ten procent nie da się jednak spełnić warunków konkursu, a sądziłem iż w obecnej sytuacji ZOZ-u nie można oczekiwać czegoś więcej - przyznał Ziemowit Kowalski, który za wymóg nie do spełnienia uznał także konieczność obecności pięciu pracowników w ciągu dnia, co jest fizycznie niemożliwe. W odpowiedzi na zarzuty dyrektora, że nie protestujący nie mogą domniemywać o wartości umowy przedstawionej przez firmę z Poznania, lekarz odparł: - Relacje koleżeńskie z kolegami z Poznania powodują iż wiemy o części ustaleń tej oferty. Ziemowit Kowalski stwierdził także iż rejestracja NZOZ-u zajmuje kilka tygodni, a o ustaleniach konkursowych dowiedzieli się za późno, by sfinalizować całą sprawę przed czasem. Znalazło się także miejsce na odpowiedź zainteresowanym ile zarabiają lekarze: - Część z nas zarabia nawet dość dużo pieniędzy, tylko tyle iż obecny mój kolega spędza w szpitalu miesięcznie około 350 godzin plus 200 godzin na dyżurach pod telefonem i z życia nie zostaje mu nic. Łatwo mówić, ile ktoś zarabia, ale trzeba popatrzeć ile ma jeszcze życia poza tym. W końcu dostało się także warunkom pracy lekarzy, a także temu, że występująca czasem niegrzeczność u obsługi wynika z przemęczenia i nadmiaru obowiązków w szpitalu.

Drugi z lekarzy obecnych na sesji Jacek Bembnista był bardziej radykalny w swoich wypowiedziach: - Wydaje się, że przyczyną konkursu jest to iż z naszego oddziału dyrektor słyszał głosy krytyki dla swojej działalności np. takie, że kupił altroskop, który jest używany raz w miesiącu, albo kupił najdroższy aparat do znieczulenia łącznie z boksem znieczulenia noworodków, skoro można było kupić połowę taniej, czy sprzedał kolumnę endoskopową z konoskopem za bezcen, a nawet to iż w projekcie rozbudowy szpitala zamieszcza takie elementy, jak budowę lądowiska dla śmigłowców. Będzie śmigłowcem przyjeżdżał do szpitala czy planuje budowę wojewódzkiego centrum traumatologii? Te niewygodne pytania spowodowały iż dyrektor postanowił się nas pozbyć - stwierdził doktor i dodał: - Fakt, że pan dyrektor w porozumieniu z doktorem Sowierem chce podnieść wynagrodzenia dla lekarzy do poziomu 25% wartości kontraktu jest po prostu skandaliczne. Jeśli pan dyrektor doprowadzi tę procedurę do końca, to będę pierwszym, który pojawi się pod prokuraturą o możliwości popełnienia przestępstwa. Krzysztof Bestwina odczekał, aż doktor skończy rzucać oskarżenia i odpowiedział: - Tak mniej więcej wyglądają rozmowy z panem, jak to wystąpienie. Jeśli ma pan jakiekolwiek uwagi czy wątpliwości co do zakupu sprzętu, to proszę je zgłosić do mnie lub pani starosty, do prokuratury, gdziekolwiek pan chce. Proszę to zrobić i nie mówić. To są czyste pomówienia. Proszę iść do ordynatora oddziału ortopedycznego i oskarżyć go o to, że wybrał taki artroskop, że na nim chce pracować bo jest on jednym z najlepszych, na jaki zasługują nasi pacjenci. Oni na to zasługują. Można kupić chińszczyznę 50 tysięcy taniej, ale doktor powiedział iż na takim sprzęcie nie będzie pracował i słusznie, bo ja też bym nie chciał pracować na byle czym.  Zarzuty o niegospodarność w sprzęcie medycznym dyrektor odrzucił i zwrócił się do Jacka Bembnisty: - Proszę najpierw przyjść i zapytać, a potem publicznie oskarżać.

Następnie głos zabierali przedstawiciele mieszkańców oraz pracownicy szpitala. Po kilku krótkich przemówieniach zarządzono przerwę, w trakcie której radni zebrali się w celu ustalenia apelu do zarządu.

Treść apelu z 5 lipca 2016 roku:

Apel Rady Powiatu Gnieźnieńskiego z dnia 5 lipca 2016 roku do Starosty Powiatu Gnieźnieńskiego pani Beaty Tarczyńskiej oraz Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego w sprawie pilnego podjęcia dialogu mającego na celu rozwiązanie aktualnego problemu, dotyczącego konkursu ofert na udzielenie świadczeń zdrowotnych w oddziale chirurgii ogólnej i małoinwazyjnej, poradni chirurgii oraz pracowni endoskopii ZOZ w Gnieźnie. Mając na względzie troskę o służbę zdrowia w powiecie gnieźnieńskim, radni Rady Powiatu Gnieźnieńskiego apelują o pilne podjęcie dialogu, mającego na celu rozwiązanie aktualnego problemu dotyczącego konkursu ofert na udzielenie świadczeń zdrowotnych w oddziale chirurgii ogólnej i małoinwazyjnej, poradni chirurgicznej oraz pracowni endoskopii ZOZ w Gnieźnie.

Spośród 20 radnych, mimo obecności w sali, w głosowaniu nie wzięli udziału Leszek Figaj, Tadeusz Pietrzak, Piotr Staszczak i Edward Załęski. Za apelem byli: Robert Andrzejewski, Jerzy Berlik, Telesfor Gościniak, Marek Gotowała, Dariusz Igliński, Jacek Kowalski, Ewa Mądra, Dariusz Pilak, Marian Pokładecki, Rafał Skweres, Stanisław Szczepański oraz Krystyna Żok. Od głosu wstrzymał się Zbigniew Bręklewicz, Marek Łykowski, Natasza Szalaty oraz Beata Tarczyńska, a przeciwko był Andrzej Kwapich.

128 komentarzy

  • Link do komentarza Mania czwartek, 07 lipca 2016 18:55 napisane przez Mania

    Zamiast zajmować się chirurgia , zajął by się SORem . Szczególnie ta Pania chirurg, jest strasznie niekampetetna. Pracuje tam jakby za kare, jak jej się nie podoba to niech zmieni zawod. Moim zdanie żeby cos zmienić trzeba zacząć od najgorszego oddziału czyli SORu.

  • Link do komentarza Wdzięczna pacjentka czwartek, 07 lipca 2016 18:29 napisane przez Wdzięczna pacjentka

    Czytam wszystkie komentarze i odnoszę wrażenie,że te popierające dyrekcję ,pisze ta sama osoba tylko zmienia " imię "..Słowo " sitwa " zbyt często się powtarza.
    Do pacjenta Sor.....RTG jest nieczynne ponad miesiąc,przedtem też bywały dość długie awarie i nikogo to nie interesuje.Naprawy też nie będzie,aparat się wyeksploatował.

  • Link do komentarza aaa czwartek, 07 lipca 2016 18:09 napisane przez aaa

    Panie Bestwina, nie wiem, czy pan to przeczyta, ale i tak napiszę, Trzymam za pana kciuki, to chwila próby siły z gnieźnieńską sitwą. Jeżeli pan ustąpi, będzie pan przegrany tu na zawsze. Będą dyktować warunki jak w swoim folwarku. Ale jak przyjdzie płacić rachunki , to szpital nie ich. Nie znam pana i nie miałem o panu żadnego zdania., ale wiem, że już niebawem je sobie wyrobię. Oby wreszcie objawiła się dobra zmiana!

  • Link do komentarza wera czwartek, 07 lipca 2016 17:54 napisane przez wera

    Ktoś tu czegoś nie rozumie. To, że dyrekcja ma gdzieś lekarzy to wszyscy widzą, chodzi mi bardziej o to, że ma gdzieś nas pacjentów, zdecydowanie większa część wypowiedzi neguje postępowanie dyrekcji, to chyba najlepiej pokazuje, że ta sprawa nas obchodzi, że nie chcemy zmiany, bo ta na SOR się nie sprawdza, dyrektor napewno miał dobre intencje wprowadzając na SOR tą panią i jej rządy, po co powielać błędy, takie rozwiązanie się nie sprawdza, oczekujemy tego, że się dogadacie. 3333 mam problem ze zrozumieniem w jaki sposób lekarze pracują na zły wizerunek szpitala? Pani dyrektor może zemsty trzeba szukać gdzie indziej?

  • Link do komentarza 3333333333 czwartek, 07 lipca 2016 16:50 napisane przez 3333333333

    @ wera po takim przedstawieniu najwyższy czas mieć w dxxxie dialog z takimi lekarzami. Kim oni są? Jakim prawem publicznie kreują oni negatywny wizerunek szpitala w którym pracuje moja rodzina. Koniec pozwolenia na zło. Brawo dyrekcja.

  • Link do komentarza Rozgoryczony czwartek, 07 lipca 2016 15:45 napisane przez Rozgoryczony

    Wobec braku merytorycznych, logicznych, zdroworozsadkowych czy jakichkolwiek innych podstaw zwolnienia NASZYCH CHIRURGOW argument zemsty pozostaje jedynym. Jakże to ludzkie, oko za oko... tylko czy to na pewno właściwa arena! I czy to aż nad to nie cuchnie?
    Dlaczego mamy płacić za to z własnej kieszeni?!

  • Link do komentarza Pacjent sor czwartek, 07 lipca 2016 15:23 napisane przez Pacjent sor

    Takie spostrzeżenie z wczorajszej mojej wizyty na SOR. Czy to dopuszczalne ze że Szpitalny Oddział Ratunkowy nie ma dostępu do pracowni rtg? Dyrekcja odpowie ze to kłamstwo i taka sytuacja nie ma miejsca. To prawda teoretyczna! W praktyce wyglądało to tak: byłem ze swoją babcia. Lekarz stwierdził że potrzebne jest zdjęcie, i trzeba babcie dostarczyć do drugiego budynku szpitala na Jana. Czekaliśmy 20 min za karetka, ale przynajmniej nie musieliśmy iść tam sami. Bo inni musieli:(

  • Link do komentarza Xxx czwartek, 07 lipca 2016 14:54 napisane przez Xxx

    Sprawa czysta jak łza! CBA:)

  • Link do komentarza aleksander czwartek, 07 lipca 2016 13:59 napisane przez aleksander

    Panie "ludowy obserwator" dyrektor szpitala nie czerpie wiedzy z gazety, tym bardziej gazety wyborczej, tylko trzyma się przepisów ustawy. A pan, jako obserwator ludowy widać jest wychowany na takim organie prasowym, który miał w tytule właśnie lud. Gratuluję, ale przypomnę, że minęło już ćwierć wieku, a pan stoi w miejscu.

  • Link do komentarza joł czwartek, 07 lipca 2016 13:42 napisane przez joł

    Piszecie o dojazdach i osiąglaności, a jednym z powodów dla których pojawił się zapis dotyczący obecności 5 lekarzy chirugów codziennie był fakt, że gnieźnieńscy lekarze osiągalni nie byli. Poniżej cytat z wypowiedzi Pana Bembnisty na pytanie starosty odnośnie nie zabezpieczania przez niego dyżurów.

    Odpowiedź doktora:

    Ja nie jestem agentem szpitala czy jakiejś instytucji – odpowiada doktor. – Jestem agentem pacjentów i przez ten czas co nie przychodziłem do poradni chirurgicznej przy ul. św. Jana świadczyłem usługi w poradni chirurgicznej w Vivax-ie na Witkowskiej i przyjmuję tam nadal. Jeżeli którykolwiek z pacjentów miał wolę skorzystać z mojej porady, to mógł mnie odszukać w poradni na Witkowskiej. Przed pacjentami nie uciekałem, a to że wybieram z mojego punktu widzenia bardziej dogodne warunki kontraktu jest chyba naturalne

    Z mojej strony no comments za taką postawę

  • Link do komentarza taki pacjent czwartek, 07 lipca 2016 13:40 napisane przez taki pacjent

    @ pracownik zoz - taki z pana teraz obrońca pacjentów, a jak się nie można dostać do specjalistów, to pana nie interesuje? Nawet krzeseł na poczekalniach w przyzwoitej ilości nie ma! Tym niech się pan zajmie troskliwy pracowniku. A ja czekałem z dzieckiem na przyjęcie w trybie pilnym na dyżurze półtorej godziny i pies z kulawą nogą nie zapytał się nas, czy czasem nie odpływa z nas życie. A większość lekarzy zachowuje się podczas wizyty tak, jakby się ciągle gdzieś spieszyli.Czytając te komentarze teraz rozumiem, że oni wiecznie krążą między szpitalami, poradniami, miastami i Bóg wie, gdzie jeszcze. Czy oni bywaja jeszcze w swoich domach?

  • Link do komentarza pracownik zoz czwartek, 07 lipca 2016 13:16 napisane przez pracownik zoz

    Lekarze z Gniezna pracuja w innych miejscach ale podstawowym miejscem jest nasz szpital.Wygląda na to że teraz będzie tu grupa lekarzy dla których będzie to jedynie dodatkowe miejsce pracy.Ciekawe jak będzie się działo coś pilnego kto tu się pojawi w 15 minut??

  • Link do komentarza pacjent czwartek, 07 lipca 2016 12:33 napisane przez pacjent

    BRAWO Dyrektorze tak trzymać. Był termin, są oferty, jest konkurs. Sprawa czysta jak łza !

  • Link do komentarza szperacz czwartek, 07 lipca 2016 12:32 napisane przez szperacz

    Takie jedzonko to też przekupstwo?
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13938492,Ujawnia__co_lekarze_dostaja_od_firm_farmaceutycznych_.html

  • Link do komentarza ludzie czwartek, 07 lipca 2016 12:10 napisane przez ludzie

    domagamy się wyjaśnienia o co chodzi z tymi lekami narkotycznymi i lekarką której krew podobno miała być badana na zawartość narkotyków

  • Link do komentarza obserwator ludowy czwartek, 07 lipca 2016 11:58 napisane przez obserwator ludowy

    Jeśli dobrze rozumiem, nikt z gnieźnieńskich lekarzy pracować dalej nie będzie, jeśli dojdzie do przekazania chirurgii panu Sowierowi. Mam takie pytanie: ile czasu zajmie dojazd do Gniezna lekarzowi będącemu pod telefonem w Poznaniu ? Godzinę? Półtorej? Jadąc zgodnie z przepisami w Poznaniu jestem w 1 godz i 15 minut, od mieszkania tu do centrum. I to w sobotę, gdy ruch niewielki. A wiem, że nie raz potrzeba aby np. po wypadku lekarz przyjechał na pomoc w 10-15 minut... To dlatego sprzeciwiam się zmianie forsowanej przez dyrektora B. Pare lat temu w kierowanym przez pana Sowiera szpitalu zmarł młody człowiek ugodzony nożem. Na dyżurze był 1 lekarz (tak napisali w Wyborczej), drugi przyjechał po godzinie. Nie wiedzieli, co robić, przynajmniej wg gazety. Chcecie, żeby tutaj też tak było? Pamiętajcie - w Poznaniu jest szpitali dużo, tutaj - jeden. Dyrektor zapewnia, że wszystko będzie super i lepiej, niż jest. Niech poczyta gazety. Niech zacznie rozmawiać, a nie iść w zaparte.

  • Link do komentarza ciekawostka czwartek, 07 lipca 2016 11:18 napisane przez ciekawostka

    Firmy farmaceutyczne ujawniły komu i za co płaciły. Kwoty dla lekarzy idą w miliony złotych
    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/infarma-lekarze-swiadczenia-pieniadze,75,0,2115915.html

  • Link do komentarza Aurela czwartek, 07 lipca 2016 11:09 napisane przez Aurela

    Ad. Wyrostek robaczkowy - i wy wszyscy pacjenci łudzicie się, że lekarze przepisują wam dobre i niedrogie medykamenty? Wasza naiwność jest oszałamiająca, jak równieź związana z tymngnieźnieńskim incydentem na sesji. Daliście się podejść, jak małe dzieci.

  • Link do komentarza pacjent czwartek, 07 lipca 2016 10:19 napisane przez pacjent

    A ja wtargnąłem kiedyś całkiem przypadkowo do dyżurki lekarskiej jednego z oddziałów w godzinach przedpołudniowych, a tam stoły zastawione, niczym przyjęcie w wytwornej restauracji. Wycofując się z przproszeniami, że może zakłóciłem spokój medyków obchodzących jakieś imieniny jednego z nich dowiedziałem się, że absolutnie nie. Po prostu taki jest zwyczaj, że firma (firmy?) Farmaceutyczne dokarmiają lekarzy w zamian za życzliwość oczywiście. Resztę sobie dośpiewajcie. Ja do mojej robioty niestety muszę z domu zabierać skibki, bo mi nikt jedzenia nikt nie przyniesie!

  • Link do komentarza wyrostek robaczkowy czwartek, 07 lipca 2016 09:51 napisane przez wyrostek robaczkowy

    @ menago - nie kłam bezczelnie i pisz prawdę. Przy okazji popraw się w ortografii nieuku. Nikt niczego nie sprzedaje, a jedynie zapewnia opiekę lekarską nad pacjentami w sytuacji, gdy gnieźnieńskie asy wolą Środę Wielkopolską, Bytów i inne prywatne poradnie zamiast pracy w gnieźnieńskiej lecznicy. I nie chodzi kłamczuchu o 2 miliony tylko o róźnicę między obecnym wydatkien a nową ofertą. Jaki więc cel ma twoja manipulacja? Oczywiście taki, żeby skołowanym ludziom zakręcić w głowach i przedstawić dyrektora w jak najgorszym świetle, co jest absolutnie odwrotne. Gniezno bez tych panów się nie zawali, chirurg to nie radny, który musi mieszkać na terenie danej gminy! Nawet prezydenta można wybierać spośród mieszkańców innych miast, choćby z np. Przemyśla czy Szczecina, a wy coś tu gadacie o symbiozie pacjenta z lekarzem! Naprawdę śmieszni jesteście, bo nie macie już żadnych argumentów.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane