wtorek, 05 lipca 2016 15:24

„Chirurgiczne cięcia” w Starostwie

 
Krzysztof Bestwina Krzysztof Bestwina fot. Rafał Wichniewicz

Opinie, zarzuty i szukanie winnych cechowały wtorkowe posiedzenie radnych powiatowych, którzy zebrali się w Starostwie na nadzwyczajnej sesji. Nierozstrzygnięte pozostało jednak, kto jest winny całej aferze - dyrekcja czy chirurdzy?

Dość zaskakujący temat został po raz pierwszy wywołany przez posła Krzysztofa Ostrowskiego na poniedziałkowej konferencji prasowej (zobacz więcej). W jej trakcie poinformował o "kryzysie" w jakim miał się znaleźć oddział chirurgiczny gnieźnieńskiego szpitala. Mowa była o konkursie na prowadzenie opieki medycznej w tym zakresie, do którego zgłosiła się firma zewnętrzna. To w rezultacie ma doprowadzić do zwolnienia obecnej, kilkuosobowej załogi lekarskiej. Parlamentarzysta apelował o rozsądek do radnych i dyrekcji szpitala. We wtorkowy ranek 5 lipca odbyła się nadzwyczajna sesja Rady Powiatu Gnieźnieńskiego, której zasadniczym punktem programu było przedstawienie całej sytuacji szpitala i oddziału chirurgicznego.

Posiedzenie zostało zwołane na prośbę kilku radnych, zaniepokojonych bezpieczeństwem zdrowotnym mieszkańców powiatu gnieźnieńskiego. Salę sesyjną, poza radnymi i Zarządem, wypełniło kilkuastu pracowników szpitala oraz mieszkańców, zainteresowanych całą sprawą.

Problemy z chirurgami

Na początku Krzysztof Bestwina, dyrektor Zakładu Opieki Zdrowotnej, wręczył radnym informację w sprawie wspomnianego postępowania konkursowego. Jak zaznaczył, sprawa swój początek ma w połowie maja 2015 roku: - Parę miesięcy po tym, jak przyszedłem do szpitala, by ratować jego trudną sytuację finansową, dostałem propozycję nie do odrzucenia, aby podwyższyć wynagrodzenie wszystkim lekarzom w oddziale chirurgicznym oraz w poradni. Wiązało się to ze znacznym wzrostem kosztu funkcjonowania oddziału i wskazano mi termin jednego miesiąca na realizację tych żądań, a jeżeli nie miałoby to zostać spełnione, zadeklarowano iż chirurdzy przejdą w tryb ostrodyżurowy i będą przyjmować tylko pacjentów pilnych, a planowych nie będą. To była trudna sytuacja i rozpoczęliśmy rozmowy na ten temat. Panowie twierdzili iż są obciążani dodatkową pracą na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, więc by uspokoić żądania, postanowiliśmy postarać się o etaty dla SOR, by odciążyć chirurgów z pracy narzuconej na nich kilka lat temu. Udało się to zrobić, dzięki czemu panowie mogli się skupić na swoim oddziale - mówił Krzysztof Bestwina. W dalszej części informacji (pełna treść dostępna na dole artykułu w załącznikach), zaznaczył iż jeden z lekarzy niezadowolony z obrotu sprawy, przestał w trybie nagłym świadczyć usługę w poradni, argumentując to brakiem decyzji o podwyżce, podejmując się pracy w podobnej poradni, ale konkurencyjnej dla ZOZ, a do tego ograniczył on także ilość godzin świadczonych na oddziale.

Ostatecznie rozmowy doprowadziły do decyzji o przeprowadzeniu konkursu, który mógłby skutkować kontraktem zadaniowym dla chirurgów, a którego zasady przeprowadzenia były znane wszystkim zainteresowanym. Lekarze dali graniczny termin ogłoszenia na 31 maja 2016 roku. Procedury organizacji konkursu trwały do połowy czerwca br., kiedy to umieszczono na stronie ZOZ-u informację, a 27 czerwca dr Ziemowit Kowalski jako przedstawiciel całej grupy, poinformował iż nie zdążyli oni zarejestrować podmiotu i nie zgadzają się na warunki stawiane przez ZOZ. W dwa dni później ostatecznie zrezygnowali z udziału w nim: - W związku z powyższym proszę Państwa Radnych o zapoznanie się z dokumentacją konkursową i ocenę, czy zapisy poszczególnych dokumentów należycie zabezpieczają interes szpitala i pacjentów, bo to jest dla dyrekcji szpitala priorytetowe działanie - mówił Krzysztof Bestwina i na końcu stwierdził: - Dyrekcja ZOZ ze zdumieniem odbiera aktywność niektórych osób publicznych i zespołu chirurgów mających na celu zdyskredytowanie postępowania konkursowego. Informujemy stanowczo, że postępowanie trwa, i na chwilę obecną jest objęte tajemnicą konkursu i tajemnicą handlową. Dlatego hipotezy tworzone na domysłach, które na tym etapie postępowania nie mogą być zweryfikowane są tylko hipotezami. Takie działania powodują niepotrzebne emocje i niepokój - tym samym dyrektor odniósł się do słów posła Krzysztofa Ostrowskiego oraz innych opinii, jakie dotyczą całej sprawy, zwłaszcza dotyczących stawek, jakie miałaby rzekomo zaproponować zgłoszona w konkursie firma Sowmed.

Dyrektor wymienił także wiele innych aspektów, charakteryzujących oddział chirurgiczny szpitala, stwierdzonych także w trakcie kontroli wewnętrznych, m.in. nierozliczone historie chorób z powodu zaniedbań w sprawozdawczości, nieprawidłowe wykonanie procedur przenoszenia pacjenta między oddziałami szpitala, co skutkować miało stratami w rozliczeniu z NFZ, nieprawidłowości wykazywane przez audytorów zewnętrznych w ramach kontroli systemu zarządzania jakością, nieprawidłowości w nadzorze i ordynowaniu leków  narkotycznych na oddziale, skargi personelu lekarskiego i pielęgniarskiego z innych oddziałów na nieprawidłowości w realizacji dyżurów pod telefonem, skutkujących zarówno narażeniem pacjentów na niebezpieczeństwo jak i wymiernymi stratami dla szpitala w wyniku niezgodnych ze stanem faktycznym rachunków lekarzy chirurgów. Krzysztof Bestwina wspomniał także o dwóch odszkodowaniach dla pacjentów na kwotę 1 mln 200 tys. oraz 500 tys. wraz z dożywotnimi rentami: - Dlatego powyżej opisane postępowanie konkursowe ma na celu poprawę nieprawidłowo funkcjonujących elementów pracy oddziału - mówił dyrektor ZOZ.

Pytania i odpowiedzi

Po wystąpieniu Krzysztofa Bestwiny, radni zaczęli kierować do niego liczne pytania. - Cała sprawa trwa od roku, więc dlaczego my nic nie wiedzieliśmy? - pytała radna Krystyna Żok. - Czy chirurdzy wiedzieli o tym, że to będzie konkurs na niepubliczny zakład opieki zdrowotnej i czy mieli wcześniej o tym informację? - dopytywał radny Włodzimierz Pilarczyk. - Rozmawiałem z dr Kowalskim jako przedstawicielem zespołu w połowie maja, że to będzie konkurs dla podmiotów, gdyż tylko wtedy są jasno i precyzyjnie określone zasady działania. Odpowiadając pani radnej powiem tak, że problemów w szpitalu jest dużo i codziennie pojawiają się na różnych oddziałach, dlatego wychodzę z założenia, aby je wspólnie rozwiązywać z pracownikami. Nie zadręczam państwa każdym problemem (na sesji - przyp. red.). Tutaj wszyscy byliśmy przekonani, że nie będzie problemu, gdyż panowie chirurdzy stwierdzili iż będą przygotowani do konkursu i będziemy go realizować. Na pytanie radnego Dariusza Pilaka o kolejne aspekty sprawy, dyrektor odpowiedział: - W szpitalu funkcjonuje pracownia hemodynamiki, która jest obsługiwana przez podmiot zewnętrzny, a więc lekarzy z Poznania i ta usługa jest w moim przekonaniu świadczona należycie. Różnicą jest tylko to, że jest tam wyższy udział podmiotu zewnętrznego w przychodach z tytułu działalności.

- Były pytania na sesjach o oddział chirurgiczny, a pan mówił iż o wszystkich sprawach nie trzeba informować, gdyż są mniej ważne. Tu jednak były kwestie ilości chirurgów, problemy z oddziałem i to od roku pan uspokajał, że nie ma problemu - mówił radny Stanisław Szczepański i dopytał, czy firma startująca w konkursie gwarantuje jakość poprawy na oddziale. Radny Robert Andrzejewski stwierdził, iż nie ma co się dziwić, że wszyscy są zaskoczeni całym obrotem sprawy i pytał o działalność bloku operacyjnego, na co dyrektor odparł iż umowa go nie dotyczy. Wiceprzewodniczący Marian Pokładecki stwierdził: - Nie informował pan rady społecznej ZOZ-u, ani Rady Powiatu o tych sytuacjach. Mówił pan, że jak będzie coś ciekawego, to pan powie. Okazuje się po roku, że wiele się działo i mówił pan iż po to jest pan dyrektorem, żeby sobie z problemami radzić. Pokazuje pan w informacji 9 punktów problemowych, które świadczą iż pan sobie nie poradził i przerosło to pana sytuację. Tak mi się wydaje. Dariusz Pilak po raz kolejny stwierdził iż dyrektor powinien przychodzić na wszystkie sesje Rady Powiatu: - Odnoszę wrażenie, że pani staroście jest niewygodnie, by dyrektor tu przychodził, gdyż starosty zdaniem nasze pytania mają jakiś podtekst.

- Problemów w szpitalu było bardzo dużo i jest bardzo dużo. To nie jest tak, że będzie on idealną instytucją, w której nie będzie żadnych problemów. Tu pracuje 800 osób, zarządza się kontraktem wartości 60 mln rocznie, co wymusza problemy. Twierdzę i wychodzę z tego założenia, że rozwiązywanie ich należy do dyrektora. Nie wiem, jakie uwagi trafiają do państwa, bo nikt się ze mną tym nie dzieli. Jeśli do jednego radnego czy radnej przychodzi ktoś z problemem w szpitalu to rozumiem iż powinniście się ze mną skontaktować i przedstawić problem. Niewiele mam takich informacji - mówił Krzysztof Bestwina i po chwili dodał: - Wyszliśmy z założenia, że to iż wspólnie się porozumieliśmy, gdyż tu nie ma żadnego problemu, wspólnie osiągnęliśmy porozumienie do tego konkursu. Mówienie o tym, że to jakaś niespodzianka, zrzucenie odpowiedzialności czy zaskoczenie dla kogoś - nie, to zostało ustalone z zespołem chirurgów. Okazało się tylko, że to iż jest system kar i że trzeba zatrudnić odpowiednią liczbę lekarzy oraz należy wprowadzić pewne rozwiązania adekwatne dla całego szpitala, wywołało ich protest. Są to elementy umowy, które zabezpieczają interes szpitala.

- Faktem jest, że w pracowni hemodynamiki czy stymulatorów, nie mamy specjalistów i są to wąskie specjalności, dlatego musimy ich ściągać z zewnątrz - stwierdził przewodniczący Dariusz Igliński i zaczął wymieniać prywatne doświadczenia z gnieźnieńskiego szpitala, stwierdzając iż w wielu oddziałach, także chirurgicznym, specjaliści są już na miejscu. Dyrektor ZOZ odparł jednak: - Nikt nikogo tu nie ściąga. Konkurs był ogłoszony na wniosek panów chirurgów, którzy zaproponowali to rozwiązanie.

- Trudno dziś mówić bez przeszłości. Chciałoby się zapomnieć, ale niestety trzeba pamiętać ku przestrodze. Niestety podejmowano w poprzednich kadencjach decyzje, osoby odpowiedzialne są tu także i się wypowiadają, nie mając na uwadze, do czego one doprowadzą. Na początku naszej kadencji przypominam, jaką sytuację zastaliśmy w szpitalu - dyrekcji, relacji między pracownikami itd. Dzisiaj się mówi: "Zróbcie coś!". Oczywiście, należało jednak robić wtedy, a my doprowadzimy do tego, żeby sytuacja była inna. To, że za chwilę nie będzie funkcjonował oddział laryngologiczny to jest decyzja tamtych władz, tamtej dyrekcji i tego, że zarząd się na to godził, by organizować tak pracę tych oddziałów, nie wspomnę już o sytuacji położnictwie, ginekologii itd. Dziś państwo macie pretensje, nie myśląc o tym, co zrobiliście? - pytała radnych opozycyjnych starosta Beata Tarczyńska: - Mówicie, że kiedyś dyrekcja tu przychodziła i opowiadała różne rzeczy, ale jaki był tego efekt? Co z tego wyszło? Dyskusja w pewnym momencie zaczęła schodzić do tematu zaszłości, jakie obecna koalicja zastała po poprzednikach oraz ile pracy ma kosztować przywrócenie sytuacji do normy. Radny Rafał Spachacz postanowił także bronić dobrego imienia radnego Włodzimierza Pilarczyka, który był dyrektorem ZOZ-u do 2010 roku.

Problemy z dyrekcją

- Od dwudziestu lat autentycznie harujemy tu jak psy i naprawdę te rzeczy, które miały miejsce między nami a dyrekcją, dzieją się w każdym szpitalu. Jednego jednak nie może mi pan dyrektor zarzucić - nigdy, ani razu w rozmowie z nim, jeśli kłamię to proszę wskazać, czy oczekiwałem jakiekolwiek podwyżki dla własnej osoby i czy jakąkolwiek taką otrzymałem? No nie. Chciałem podwyżek dla zespołu, aby się on nie rozpadł. Jest niezwykle trudna sytuacja kadrowa na rynku lekarskim, gdyż jest ich mało i jest tylko połowa należnej liczby na populację. Dobrych lekarzy jest jeszcze mniej. Starałem się utrzymać zespół, dlatego pana poprosiłem między innymi o kontrakt zadaniowy, który by dawał możliwość budżetowania tych pieniędzy i uczciwego - mówił dr Ziemowit Kowalski, a następnie odniósł się do wszystkich problemów wymienionych w informacji przygotowanej przez dyrekcję ZOZ. Odpowiedzi na zarzuty były miejscami dość poważne, a czasami prozaiczne: - To, że się kilka razy nie zgadzały leki narkotyczne i ktoś się pomylił przy liczeniu, wpisując 6 zamiast 9, doskonale pan wie, iż zatrudnia pan lekarkę, której kilka tygodni temu pobrano krew i stwierdzono w niej narkotyki. Ona dalej pracuje, dla pana to nie jest problemem, a zarzuca nam pan, że ktoś się pomylił w cyfrach. W przypadku roszczeń finansowych - są i jest ich mnóstwo, a ich zasadność jest czasem absurdalna - mówił Ziemowit Kowalski i w odpowiedzi na zarzut radnego Tadeusza Pietrzaka, który uznał za bezczelny (wymienił konkretny przypadek, widząc w nim błąd lekarski) stwierdził: - Pacjent po złamaniu kręgosłupa, wypisywany jest z neurochirurgii, oczekuje na rehabilitację neurologicznej i nikt nie chce go wziąć. Przyjechał do naszego szpitala, trafił na ortopedię, ortopedzi powiedzieli iż nie mogą go wziąć, więc finalnie wzięliśmy go my. To kolejna hospitalizacja nieoperacyjna ze wskazań społecznych, bo coś było trzeba z tym człowiekiem zrobić. Oskarżenie dotyczy odleżyny, jaka rozwinęła się mimo iż chory miał materac odleżynowy, miał rehabilitanta itd. Generalnie powstaje trend, że jak ktoś jest z czegoś nieznacznie niezadowolony, to liczy na to, że zarobi na tym jakieś pieniądze. To potężny problem, bo zabiera mnóstwo czasu, który można przeznaczyć na leczenie chorych - mówił Ziemowit Kowalski.

Przedstawiciel grupy chirurgów stwierdził iż sprawa być może nie byłaby tak istotna gdyby nie fakt, że usługa, którą może wybrać szpital w drodze konkursu, jest droższa a do tego niepewna, jeśli chodzi o jakość usługi: - Rozmawialiśmy o konkursie. Rozmawialiśmy także o procencie - chcieliśmy umiarkowanego, poniżej rynkowego - 18,5%. Wpuścił mnie pan w maliny, mówiąc iż procent potrafi pan zaakceptować. W oparciu o ten procent nie da się jednak spełnić warunków konkursu, a sądziłem iż w obecnej sytuacji ZOZ-u nie można oczekiwać czegoś więcej - przyznał Ziemowit Kowalski, który za wymóg nie do spełnienia uznał także konieczność obecności pięciu pracowników w ciągu dnia, co jest fizycznie niemożliwe. W odpowiedzi na zarzuty dyrektora, że nie protestujący nie mogą domniemywać o wartości umowy przedstawionej przez firmę z Poznania, lekarz odparł: - Relacje koleżeńskie z kolegami z Poznania powodują iż wiemy o części ustaleń tej oferty. Ziemowit Kowalski stwierdził także iż rejestracja NZOZ-u zajmuje kilka tygodni, a o ustaleniach konkursowych dowiedzieli się za późno, by sfinalizować całą sprawę przed czasem. Znalazło się także miejsce na odpowiedź zainteresowanym ile zarabiają lekarze: - Część z nas zarabia nawet dość dużo pieniędzy, tylko tyle iż obecny mój kolega spędza w szpitalu miesięcznie około 350 godzin plus 200 godzin na dyżurach pod telefonem i z życia nie zostaje mu nic. Łatwo mówić, ile ktoś zarabia, ale trzeba popatrzeć ile ma jeszcze życia poza tym. W końcu dostało się także warunkom pracy lekarzy, a także temu, że występująca czasem niegrzeczność u obsługi wynika z przemęczenia i nadmiaru obowiązków w szpitalu.

Drugi z lekarzy obecnych na sesji Jacek Bembnista był bardziej radykalny w swoich wypowiedziach: - Wydaje się, że przyczyną konkursu jest to iż z naszego oddziału dyrektor słyszał głosy krytyki dla swojej działalności np. takie, że kupił altroskop, który jest używany raz w miesiącu, albo kupił najdroższy aparat do znieczulenia łącznie z boksem znieczulenia noworodków, skoro można było kupić połowę taniej, czy sprzedał kolumnę endoskopową z konoskopem za bezcen, a nawet to iż w projekcie rozbudowy szpitala zamieszcza takie elementy, jak budowę lądowiska dla śmigłowców. Będzie śmigłowcem przyjeżdżał do szpitala czy planuje budowę wojewódzkiego centrum traumatologii? Te niewygodne pytania spowodowały iż dyrektor postanowił się nas pozbyć - stwierdził doktor i dodał: - Fakt, że pan dyrektor w porozumieniu z doktorem Sowierem chce podnieść wynagrodzenia dla lekarzy do poziomu 25% wartości kontraktu jest po prostu skandaliczne. Jeśli pan dyrektor doprowadzi tę procedurę do końca, to będę pierwszym, który pojawi się pod prokuraturą o możliwości popełnienia przestępstwa. Krzysztof Bestwina odczekał, aż doktor skończy rzucać oskarżenia i odpowiedział: - Tak mniej więcej wyglądają rozmowy z panem, jak to wystąpienie. Jeśli ma pan jakiekolwiek uwagi czy wątpliwości co do zakupu sprzętu, to proszę je zgłosić do mnie lub pani starosty, do prokuratury, gdziekolwiek pan chce. Proszę to zrobić i nie mówić. To są czyste pomówienia. Proszę iść do ordynatora oddziału ortopedycznego i oskarżyć go o to, że wybrał taki artroskop, że na nim chce pracować bo jest on jednym z najlepszych, na jaki zasługują nasi pacjenci. Oni na to zasługują. Można kupić chińszczyznę 50 tysięcy taniej, ale doktor powiedział iż na takim sprzęcie nie będzie pracował i słusznie, bo ja też bym nie chciał pracować na byle czym.  Zarzuty o niegospodarność w sprzęcie medycznym dyrektor odrzucił i zwrócił się do Jacka Bembnisty: - Proszę najpierw przyjść i zapytać, a potem publicznie oskarżać.

Następnie głos zabierali przedstawiciele mieszkańców oraz pracownicy szpitala. Po kilku krótkich przemówieniach zarządzono przerwę, w trakcie której radni zebrali się w celu ustalenia apelu do zarządu.

Treść apelu z 5 lipca 2016 roku:

Apel Rady Powiatu Gnieźnieńskiego z dnia 5 lipca 2016 roku do Starosty Powiatu Gnieźnieńskiego pani Beaty Tarczyńskiej oraz Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego w sprawie pilnego podjęcia dialogu mającego na celu rozwiązanie aktualnego problemu, dotyczącego konkursu ofert na udzielenie świadczeń zdrowotnych w oddziale chirurgii ogólnej i małoinwazyjnej, poradni chirurgii oraz pracowni endoskopii ZOZ w Gnieźnie. Mając na względzie troskę o służbę zdrowia w powiecie gnieźnieńskim, radni Rady Powiatu Gnieźnieńskiego apelują o pilne podjęcie dialogu, mającego na celu rozwiązanie aktualnego problemu dotyczącego konkursu ofert na udzielenie świadczeń zdrowotnych w oddziale chirurgii ogólnej i małoinwazyjnej, poradni chirurgicznej oraz pracowni endoskopii ZOZ w Gnieźnie.

Spośród 20 radnych, mimo obecności w sali, w głosowaniu nie wzięli udziału Leszek Figaj, Tadeusz Pietrzak, Piotr Staszczak i Edward Załęski. Za apelem byli: Robert Andrzejewski, Jerzy Berlik, Telesfor Gościniak, Marek Gotowała, Dariusz Igliński, Jacek Kowalski, Ewa Mądra, Dariusz Pilak, Marian Pokładecki, Rafał Skweres, Stanisław Szczepański oraz Krystyna Żok. Od głosu wstrzymał się Zbigniew Bręklewicz, Marek Łykowski, Natasza Szalaty oraz Beata Tarczyńska, a przeciwko był Andrzej Kwapich.

128 komentarzy

  • Link do komentarza Ostatnie zdjęcie środa, 06 lipca 2016 01:56 napisane przez Ostatnie zdjęcie

    Kto i w jakim celu zrealizował ten spektakl? Czyżby głównych organizatorów uchwycono na ostatnim zdjęciu? Czy Bembniście marzy się stołek radnego, że z całą mocą przytula się do Pilaka z PO. Kto ustąpił mu krzesła? Po słynnych burakach Pilaka mamy kolejny spektakl z tym samym aktorem. Co na to Budasz? Czy po takich występach osoba ta nadal będzie dyrektorować w MOK-u, pracować z młodzieżą?

  • Link do komentarza malgocha środa, 06 lipca 2016 01:15 napisane przez malgocha

    Do joł; nie tak trudno chyba znaleźć pieniądze na „najlepszy” sprzęt jesli bierze sie je z kupki na budowe szpitala. Lekarze chcą nowego sprzętu a dyrektor z radością kupuje najlepszy jaki mu wpadnie w ręce a mury nie pną się do góry

  • Link do komentarza ooo środa, 06 lipca 2016 01:09 napisane przez ooo

    Widać że lekarzom nie do konca chodziło tylko o kasę.To co mieli przyklepać z tym z Poznania to skandal.Jak po latach pracy masz wylecieć a ktoś kto przyjdzie dostanie dużo więcej to jest trudno zaakceptować.Leżałem tam i nie byli zbyt rozmowni ale jak dziadka obok mnie mocno bolało to zaraz lekaz przyszedł.

  • Link do komentarza pielegniarka a. środa, 06 lipca 2016 00:56 napisane przez pielegniarka a.

    skandalem jest to że każdy widzi czubek własnego nosa! co za egoiści! wstyd mi za was! tak opluwać porządnych ludzi, a przyklaskiwać kłamstwu i matactwu dyrektora Bestwiny!!!!!!! fałsz i obłuda! nie wiem kim trzeba być żeby tego nie rozumieć!

  • Link do komentarza obserwator środa, 06 lipca 2016 00:32 napisane przez obserwator

    Tak w ogóle to dyrektor Bestwina poległ.Jemu chyba trudno rozmawiać z ludźmi.On chciał im dać czego chcieli tak żeby im bokiem wyszło ,chyba z zemsty i narobił bałaganu.I chyba nie tylko sobie.Ostrowski dorżnie watachę Dolaty.

  • Link do komentarza człowiek środa, 06 lipca 2016 00:29 napisane przez człowiek

    Jak widać pieniądze mogą się znaleźć i to duże dla właściwych ludzi.Gnieźnieńscy chirurdzy , raczej zaangażowani i kompetentni nie okazali się szczególnie chciwi.Moja mama tam leżała i myślałem ze doktor Bembnista to nie ma domu tylko żyje w szpitalu. W sumie to ja bym tak nie chciał niezależnie od pieniędzy.

  • Link do komentarza Zatroskana wtorek, 05 lipca 2016 23:38 napisane przez Zatroskana

    Doszło do klasycznego zderzenia światów. Starej gwardii lekarzy, która jak to w małym środowisku - jest grupą znajomych, poprzeplatanych wzajemnymi układami, dziećmi, znajomościami - z dyrektorem z zewnątrz, który jeszcze nie zna się na tych powiązaniach. Jedno jest pewne - lekarze to sitwa. Klub.Grupa. Wszyscy o tym wiemy w Gnieźnie. O praktykach prywatnych kosztem publicznych, o ignorancji, chamstwie. To co podczas sesji mówili lekarze to hańba, wyrzeczenie się moralności. Jak można oczerniać innych lekarzy z tego samego szpitala? Jak można oczerniać SOR? Jak się czują pielęgniarki, który słyszą, że doktor z wyższych pięter mówi że są zagrożeniem? Co mają myśleć pacjenci tej nocy siedzący na SOR, skoro inni lekarze sugerują że zostaną źle zdiagnozowani? Jest to rozmyślne działanie starej grupy lekarzy, podjudzanie pacjentów, opinii by wywołać nacisk na dyrektora, który te układy klanu medycznego chce oczyścić. Kto z was czytelnicy był zadowolony z leczenia w ZOZ przez naszych lekarzy? Nie czuliście się lub wasi bliscy poniżeni? zignorowani? oszukani? Jestem bardzo rozczarowana postawą lekarzy, którzy publicznie lamentują nad swym ciężkim żywotem za 30 tysięcy miesięcznie (tylko w ZOZ) i gnojącym kolegów z firmy. To frajerstwo. Donoszenie, to hańba. jak nie pasuje, to do Ministra Zdrowia, wojewody lub Strasburga.

    Dyrektor Bestwina ma mnóstwo dołków wykopanych przez personel wyższego szczebla, ale wierzę że wytnie ten syf. Od wielu, wielu lat nasz ZOZ to dziadostwo do potęgi zerowej przez wielopokoleniowe hydry rodzinno-kokieteryjne. Czas z tym skończyć i zacząć leczyć ludzie, a nie przede wszystkim zarabiać pieniądze.

  • Link do komentarza Lekarz wtorek, 05 lipca 2016 23:13 napisane przez Lekarz

    Żaden z gnieźnieńskich lekarzy nie położy się w gnieźnieńskim szpitalu !!! Czy to nie PARADOKS ? Nie to tylko rozsądek i dbałość o swoje Życie i Zdrowie !!!

  • Link do komentarza ZDENERWOWANY wtorek, 05 lipca 2016 23:09 napisane przez ZDENERWOWANY

    Jacek Bembnista - od niedawna wspólnik i prezes spółki MED - SFERA, której właścicielem a od niedawna współwłaścicielem jest Mateusz Hen - "najszlachetniejszy" chirurg w Gnieźnie ! Ta sama spółka świadczy usługę w szpitalu w Bytowie, taką samą jaką ogłasza ZOZ w Gnieźnie dla chirurgi ! Szefem tegoż oddziału w Bytowie jest Mateusz Hen a w zespole pracujących tam lekarzy jest wykazany Jacek Bembnista !!!!!!!!!!! Pytanie: TO GDZIE DO CHOLERY JACEK BEMBNISTA PRACUJE I GDZIE CHCE PRACOWAĆ ?????
    CO NA TO PAN OSTROWSKI, IGLIŃSKI ????? PANOWIE Z KIM I O CO GRACIE ????? TO ROZWIĄZANIE KTÓRE CHCE WPROWADZIĆ PAN BESTWINA W GNIEŹNIE JEST Z ZAŁOŻENIA ZŁE A JUŻ W BYTOWIE JEST DOBRE ????? H I P O K R Y C I !!!!!!!!!!

  • Link do komentarza pacjentka wtorek, 05 lipca 2016 23:07 napisane przez pacjentka

    I ja też dorzucę coś do tego ogródka. Lekarzom wcale nie zależy na porządku, im zależy tylko na tym, żeby był większy bajzel w służbie zdrowia, bo wtedy więcej zarobią na prywaciźnie. Dlaczego są kolejki w prywatnych przychodniach? Bo pacjenci nie mają szans dostać się do specjalisty w ramach swojego ubezpieczenia! A gdy będzie w przychodniach i szpitalach porządek, to oni nie zarobią dodatkowej niemałej kasiory! I tutaj jest pies pogrzebany. Kto tego nie widzi, ten tuman i bałwan. Niech człowiek z ulicy spróbuje się dostać do ortopedy, do okulisty, ba, do kardiologa. Marzenie ściętej głowy. Lekarze w większości to paniska, oni się czują nadludźmi, bo w ich rękach często jest życie ludzkie. Poza tym wielu polskim lekarzom daleko jest do lekarzy w innych krajach. Np. w USA lekarz nie pozwoliłby sobie na rozmowę z rodziną pacjenta w biegu, na szpitalnym korytarzu. A tutaj często jest to normą. Pukanie i czekanie pod gabinetem lekarskim w szpitalu - to także częsty obrazek. Kultura także pozostawia wiele do życzenia. Koleżanka opowiadała, że lekarz w pewnym szpitalu udzielając informacji o jej bliskim żuł gumę, trzymał ręce w kieszeni, a w ogóle to się bardzo spieszył. A bliski był konający. Niech więc ta grupa zawodowa zacznie porządki robić od siebie, niech nie korzysta z dodatkowych dóbr m.in. z gratyfikacji różnych firm farmaceutycznych, niech wprowadzi zakaz przyjmowania różnych form wdzięczności od pacjentów. Wtedy uwierzymy w ich dobre i szlachetne intencje.

  • Link do komentarza Pracownica szpitala wtorek, 05 lipca 2016 23:00 napisane przez Pracownica szpitala

    WRESZCIE osoba która zabiera się za tych naciągaczy ! Dobrze ludzie na mieście wiedzą jakie interesy i z kim robi pan Bembnista ! W ilu spółkach jest udziałowcem, prezesem itp. Leki narkotyczne na oddziale giną a panowie sobie z tego kpiny robią: przestawiły się cyferki - tak sobie jaja robią z dyrekcji ! Normalnie powinien zostać powiadomiony prokurator !

  • Link do komentarza edek wtorek, 05 lipca 2016 22:54 napisane przez edek

    Zarząd Powiatu PIS-owski, dyrektor szpitala- PiS-owski, a całą aferę nakręca PiS-owski poseł... Kabaret!!! Nawet między sobą nie potrafią się dogadać. Jak to w PiS-ie... Istotą funkcjonowania jest ciągły konflikt i wojna- a jak już nie ma się z kim bić to trzeba powalczyć między sobą!!! Mistrzostwem świata jest to, że ten lud jest tak ciemny, że lata mijają a on ciągle to kupuje.... No ale jakoś trzeba ten elektorat utrzymywać w przekonaniu, że tylko PiS może uchronić nas przed wojną... A że sami ją wywołali.... Elektorat za głupi- faktów nie połączy!!!!

  • Link do komentarza Inteligentny i młody wtorek, 05 lipca 2016 22:34 napisane przez Inteligentny i młody

    BRAWO DYREKTOR BESTWINA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Może w końcu ktoś posprząta syf i chołotę, mafię, raka który od dzisięcioleci toczy Nasz szpital, kolesie którzy w układzie biorą po kilkadziesiąt tysięcy złotych i siedzą na prywatnych dyżurach w prywatnych przychodniach a w szpitalu pacjenci umierają, precz z patałachami niech w końcu przyjdą młodzi, zdolni i kompetentni lekarze, którzy nie kradną i ponoszą konsekwencje za swoje czyny w przeciwieństwie do obecnej obsady, która uczyła się fachu w rzeźni.
    Precz, precz, precz z niekompetencją !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • Link do komentarza z boku wtorek, 05 lipca 2016 22:23 napisane przez z boku

    @ obserwator - ten samorząd pracuje dopiero półtora roku. Radzę pisać prawdę. Niestety, przez ponad rok samorząd pracował jeszcze pod rządami partii oszustów, która roztrwaniała nasze pieniądze na lewo i prawo. Dopiero od ponad pół roku mamy inny rząd i sytuacja się powoli normalizuje. To po pierwsze. A po drugie - klan lekarzy jest tak silny, co widać po dzisiejszej sesji. Zorganizowana publika, wygłaszane peany na cześć idoli nie wiadomo po co, bo przecież nikt nie kwestionował mądrości i wiedzy medycznej chirurgów! Problem leży wyłącznie po stronie administracyjnej, do czego dyrektor ma nie tylko prawo, ale i obowiązek w celu zapewnienia ciągłości opieki medycznej nad pacjentami. Komuś zależy na wywoływaniu sztucznego zamieszania. Na miejscu dyrektora nie ustąpiłbym, trudno, jakiś porządek musi być i szkoda, że nie mówi się głośno o dodatkowych dochodach lekarzy, bo być może to jest własnie źródłem całej tej hecy!

  • Link do komentarza krypa wtorek, 05 lipca 2016 22:22 napisane przez krypa

    pracusie z tych lekarzy, prawie 19 godzin dziennie. no, no

  • Link do komentarza wyborca wtorek, 05 lipca 2016 22:17 napisane przez wyborca

    Powiem krótko jeśli lekarze zostali postawieni pod ściną i przychodzą na publiczną debatę, to znaczy że tak naprawdę w szpitalu sytuacja jest dramatyczna. Jak dramatyczna to ludzie już w sklepach dyskutują. Nie ważne czy PIS czy PO do tego trzeba mieć wiedzę. Wiedzy Bestwina nie posiada to widzimy od półtora roku. Tarczyńska, realizuje program moja pierwsza praca o reszcie zarządu nawet nie chce się pisać.
    Diagnoza prosta.
    Odwołać pilnie dyrektora szpitala, sytuacja się uspokoi,unieważnić konkurs , votum braku zaufania dla zarządu powiatu na narażenie życia i bezpieczeństwa pacjentów z powodu ciągłości świadczenia usług ratujących życie , powiadomić Wojewodę i Ministra Zdrowia oraz NFZ .
    To zadanie dla radnych świadomych tej sytuacji i z wiedzą.
    A ludzie już wyrobili sobie zdanie na te ekipę rządząca w Powiecie nie mylić z PIS, ale konkretnie na tych ludzi.

  • Link do komentarza Obserwator wtorek, 05 lipca 2016 20:41 napisane przez Obserwator

    Ten samorząd "leczy" zaniedbania poprzedników nie pół roku, ale już prawie dwa i pół roku. Zastanawiam się jak długo wystarczać ma argument naprawiamy po poprzednikach 4,8 czy 12 lat. Słabe po prostu.

  • Link do komentarza też obserwator wtorek, 05 lipca 2016 19:25 napisane przez też obserwator

    Podpisuję się pod spostrzeżeniami i pytaniami obserwatora ....

    tylko czy ktoś odpowie???

  • Link do komentarza aaa wtorek, 05 lipca 2016 18:51 napisane przez aaa

    Taki apel to jest w stanie rozwiązać najtrudniejszy problem w ciągu 24 godzin. Jutro będziemy szczęśliwi. Jak za komuny nie było wiadomo jak zebrać ziemniaki z pola, to zbierała się egzekutywa. Jak wiele musiało się zmienić, żeby wszystko pozostało po staremu...

  • Link do komentarza wyborca wtorek, 05 lipca 2016 18:44 napisane przez wyborca

    Wszystko można było załatwić w całkiem inny sposób, ale do tego potrzeba taktu, kultury,poszanowania stron, zaangażowania starosty i pójścia na kompromis. Dyrektor chciał zapewne dobrze, ale skoro nie mógł dojść do porozumienia z lekarzami, to należało poprosić o mediacje właśnie starostę i społeczną radę szpitala. Dlaczego tego nie zrobił? Ktoś mu podpowiedział to niezbyt eleganckie rozwiązanie? Może uważał, że to jest jedyne wyjście, by nie pozostawiać pacjentów bez opieki chirurgicznej? Jest jednak zawsze w każdej sprawie aspekt ludzki i mimo przepisów prawa należy to brać pod uwagę. W takiej atmosferze nie da się pracować dla dobra chorych, jak się czyta, to widać, że padło tu wiele niepotrzebnych zdań. Natomiast jeden z radnych chyba w ogóle nie rozumiał, o co chodzi w tej całej sesji. Żal, że tacy ludzie piastują funkcje, o których nie mają pojęcia. Ktoś jednak na nich głosował i to jest także bardzo smutne.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane