Jesteś tutaj:Wywiady „Jestem stąd” - MalMarti
niedziela, 07 czerwca 2015 18:15

„Jestem stąd” - MalMarti

 

MalMarti czyli Marcin Małecki to młody głos muzyki reggae z Gniezna. W poniższym wywiadzie przybliża nam swoja osobę.

Już prawie rok mija od nagrania przez MalMartiego jego debiutanckiego EP, na które składa się 11 utworów, które posiadają przesłanie jaki młody artysta chce przekazać swoim słuchaczom. Ostatnio można było go usłyszeć podczas Juwenaliów organizowanych przez Instytut Kultury Europejskiej. Co go fascynuje i inspiruje w muzyce, co już osiągnął i jakie ma plany na przyszłość możecie przeczytać w poniższym wywiadzie.

Magdalena Wardęcka: Kiedy zainteresowałaś się takiego typu muzyką? Kto był dla Ciebie inspiracją i wreszcie kiedy stwierdziłeś, że sam zaczniesz tworzyć reggae?

MalMarti: Nie pamiętam dokładnie, w którym momencie się zainteresowałem muzyką reggae. W moim domu zawsze gdzieś ona była. Tata swego czasu słuchał UB40, usłyszało się pierwsze kawałki Boba Marleya, czy Bobby’ego McFerrina i czułem, że ten typ wibracji do mnie szczególnie przemawia. Potem, jak już byłem ciut starszy, sam zagłębiałem się w nurt muzyki reggae. Pierwszym artystą, który mnie zainspirował był niewątpliwie Pablopavo z Vavamuffin. W głowie mi się nie mieściło, jak można tak śpiewać. Z jakim szykiem, gracją i elegancją można układać słowa! Zrozumiałem wtedy, że też chciałbym tak umieć. Choć odrobinę przybliżyć się do jego poziomu. Poza tym, chciałem coś przekazać poprzez muzykę. Pewne prawdy, o których człowiek zdaje się zapominać. Piszę teksty i śpiewam, aby je przypomnieć. Jest to w pewnym sensie moja misja.

Uczyłeś się sam tworzyć muzykę, czy ktoś Cię szkolił w tym zakresie?

Jeżeli chodzi o pisanie tekstów, to uczyłem się sam. Producentem muzycznym nie jestem, polegam raczej na gotowych „riddimach” (podkładach muzycznych), które są udostępnione w sieci. A jeśli chodzi o moją drugą pasję - organy, to miałem do tej pory dwóch wspaniałych nauczycieli, których serdecznie pozdrawiam!

Jak oceniasz gnieźnieńską scenę reggae? Czy taka w ogóle istnieje?

Gnieźnieńska scena reggae dopiero raczkuje, ale istnieje. Jest zespół Big Up!, który wygrał m.in. „Czwórka Reggae Contest” na festiwalu w Ostródzie. Jest moja skromna osoba i wierzę, że jest jeszcze kilka zespołów, które tę muzykę robią. Jak nie w samym Gnieźnie, to w jego okolicach. Wiem, że w Czerniejewie jest bardzo dobry zespół roots-reggae’owy 3 Funty. Powoli coś się zaczyna dziać, ale bardzo ciężko jest się przebić przez gnieźnieńskie środowisko muzyczne.

Co jest dla Ciebie inspiracją do tekstów?

Bardzo dobrze jest to opisane w tytułowej piosence na mojej debiutanckiej epce. Inspiruje mnie dosłownie wszystko. Wszędzie możesz znaleźć coś ciekawego. Może to być ptak, który przelatuje nad głową, może to być jakieś wydarzenie, które miało miejsce przed chwilą. Wiem, że nie mogę się zamykać na świat, ponieważ ma on zbyt dużo do zaoferowania, żebym mógł przechodzić obok niego obojętnie.

Ile utworów już napisałeś? Które są dla Ciebie najważniejsze?

Nie wiem, czy dałbym radę policzyć! Większość z nich na pewno nie ujrzy światła dziennego, bo nie są według mnie na wystarczającym poziomie. Czekają na poprawki. Jeżeli chodzi o najważniejszy utwór? Bardzo ważnym jest dla mnie kawałek pt.: ”Siła, wiara, potęga”. Druga, bardzo ważna piosenka dla mnie, to nieopublikowany numer pt. „Daj mi siłę”. Jest to bardzo osobisty kawałek.



Co chcesz przez swoja muzykę i teksty przekazać słuchaczom?

Przekazuję, że musimy walczyć o swoje, nie możemy bezkrytycznie wierzyć tym, którzy nami rządzą, musimy bronić swoich praw, swojej godności i musimy pamiętać, że siła jest w jedności. Jeżeli będziemy zgranym kolektywem, to w pewnym momencie świat będzie zmieniał się najlepsze. To od nas zależy jak będzie on wyglądał. Takie jest moje przesłanie dla wszystkich moich słuchaczy!

Swoje miejsce w Twoich tekstach znalazło także Gniezno. Wiążesz z tym miastem przyszłość? Myślisz, że można się w nim rozwijać muzycznie? Dlaczego Gniezno jest Ci tak bliskie?

Myślę, że lepszym pytaniem by było, dlaczego nie mielibyśmy wiązać przyszłości z Gnieznem? Tu się wychowałem, tu mam rodzinę, przyjaciół, znajomych, dobre i złe wspomnienia, i nie wyobrażam sobie, żebym mógł wyjechać stąd na stałe. Nie wierzę nikomu, kto twierdzi, że to miasto bez żadnych perspektyw. One są, tylko tak mało ludzi stara się je dostrzegać. Jak już odpowiedziałem wcześniej, to od nas zależy jak ten świat będzie wyglądać, jak będzie wyglądać to miasto. Chcieć to móc, dlatego uważam, że można tutaj rozwijać swoje umiejętności w każdej dziedzinie, nieważne, czy to muzyka, literatura, malarstwo. Musimy tylko chcieć.

Twoje teksty dotykają także zagadnienia wiary. Brałeś też udział w Wieczorach Organowych. Reggae i muzyka organowa, kościelna różni się od siebie. A czy Ty odnajdujesz w tych gatunkach jakiś wspólny mianownik?

Jeżeli chodzi o formę muzyczną zauważymy bardzo dużo różnic. Wielu twierdzi, że muzyka reggae jest bardzo infantylna, muzycznie nie dzieje się nic, natomiast muzyka organowa jest majestatyczna, dostojna, podniosła wręcz. Jest jeden wspólny mianownik, który spina klamrą oba te gatunki muzyczne. Trafiają one do serca ludzkiego. Nieważne czego słuchasz - jeżeli muzyka wprowadza cię w taki stan, kiedy czujesz się ponad otaczającymi cię problemami, to różnice między nimi nie obchodzą cię w najmniejszym stopniu. Jestem muzykiem reggae i jestem organistą. Każda z tych rzeczy daje mi niesamowitą frajdę i nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.

Jesteś tegorocznym maturzystą, czy więc po skończeniu szkoły planujesz związać swoją przyszłość z muzyką i ukierunkować się w tym temacie, czy wybrać zupełnie inną drogę?

W tym roku będę próbował się dostać do Akademii Muzycznej w Poznaniu, właśnie na organy. Nie widzę dla siebie w tym momencie innej drogi niż muzyka. A jeśli się nie uda? Będę próbował za rok!

Niedługo minie rok od wydania przez Ciebie debiutanckiej EP-ki. Co się zmieniło w Twoim życiu przez ten czas? Czy otrzymałeś wiele słów uznania, a może były propozycje współpracy?

Słowa uznania, pochwały, ale też i konstruktywna, budująca krytyka. Wiem, że to nie był idealny twór. Wyciągnąłem wnioski i mam nadzieję, że następna płyta, tym razem może i wydana tak jak być powinno, będzie lepsza. Propozycje były i pojawiają się cały czas.

Czy przez ten czas dałeś dużo koncertów? Czy pokazałeś swoją twórczość poza Gnieznem?

Moje koncerty można policzyć na palcach! Poznałem dużo wartościowych ludzi, którzy starają się mi pomóc. Pozdrawiam cały „Splendid Sound”, dzięki którym mogłem się zaprezentować na Ostróda Reggae Festival 2014, pozdrawiam Wlaziego z zespołu Bethel, który pozwolił mi zaśpiewać na urodzinach jego zespołu i pozdrawiam Pana Mixera!

Czy planujesz na swoich koncertach grać z „żywym” bandem?

Oczywiście, to jest jedno z moich największych marzeń. Niestety ciężko jest znaleźć ludzi, których interesowałoby granie tego typu muzyki. Wbrew pozorom jest bardzo wymagająca. Wykonawcy muszą czuć tę wibrację, bo inaczej zamienia się to tylko w suche odgrywanie. Najważniejsze w tej muzyce są emocje.

Czy jest taki festiwal, na którym marzysz aby się znaleźć jako występujący na scenie artysta?

Nie ma jednego konkretnego festiwalu. Jak każdy koncertujący muzyk, chciałbym z moją muzyką dotrzeć wszędzie, do jak największego grona odbiorców.

Czy ciągle tworzysz nowe utwory? Czy planujesz nagrać pełną płytę?

Płyta długogrająca, tak zwany „longplay” to moje marzenie numer jeden. Na ten moment zbieram wszystkie pomysły, które siedzą w mojej głowie, piszę teksty, szukam riddimów i powoli coś tam się zaczyna pojawiać. Chciałbym, żeby było to profesjonalne i być może kiedyś ujrzycie moją twarz w Empiku...

Na swoim profilu facebookowym napisałeś: „Jutro - nowy horyzont, nowe szanse. W międzyczasie dzieje się sporo. More TBA. Wiedzcie, że będzie więcej niż fajnie”. Mógłbyś zdradzić co to za zmiany zachodzą w Twoim artystycznym życiu?

Każdy następny dzień, to nowa szansa dla każdego z nas. Kto wie, cóż może się nam przydarzyć? Nawiązałem współpracę z pewną uzdolnioną wokalistką i prawdopodobnie w te wakacje mogą ukazać się efekty naszej współpracy. Czy będzie na co czekać? To się dopiero okaże.

Jakie są Twoje najbliższe, muzyczne plany? Kiedy i gdzie będzie Ciebie można posłuchać na żywo?

Chciałbym wydać płytę, grać jak najwięcej koncertów, obyć się ze sceną i docierać do ludzi. Najbliższy mój występ odbędzie się 3 lipca w Środzie Wielkopolskiej. Jest to impreza „Roots of Youths- Unite”, gdzie występuje m.in. zespół „Yelram”. W dniach od 16 do 18 lipca zapraszam do Wschowy na Burning Sun Festival, gdzie również będę miał przyjemność zagrać. Co potem? Zobaczymy!

 

1 komentarz

  • Link do komentarza Adamek poniedziałek, 08 czerwca 2015 14:10 napisane przez Adamek

    Fajną chłopak muzykę robi! Gratuluje i powodzenia życzę!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane