czwartek, 07 lipca 2022 17:09

Postawa zasługująca na pochwałę

 
Postawa zasługująca na pochwałę zdjęcie nadesłane

Ranny ptak, ale brak możliwości pomocy. Z naszą redakcją skontaktował się jeden z mieszkańców, którego spotkała niecodzienna sytuacja.

W czwartkowe, wczesne popołudnie skontaktował się z nami pan Łukasz. Mieszkaniec Gniezna zmierzał akurat nabrzeżem Jeziora Jelonek, kiedy podszedł do niego 10-letni chłopiec i poprosił o pomoc. Sytuacja była o tyle nietypowa, że dziecko nie wiedziało co zrobić z... rannym ptakiem, który znajdował się niedaleko na trawniku.

- Byłem zupełnie zaskoczony, bo nie spodziewałem się ze w takiej sprawie 10-latek może się wykazać takim podejściem i odwagą - przyznał pan Łukasz w rozmowie z nami. Jak dodal, postanowił pomóc chłopakowi, który okazało się, że ma na imię Mateusz. Najpierw zadzwonił do Straży Miejskiej, ale tam go skierowano do Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Po kilku próbach nawiązania połączenia dowiedział się, że najszybciej ktoś będzie mógł się pojawić o godzinie 16. Tymczasem była dopiero 13.30.

Spiesząc się swoimi obowiązkami, pan Łukasz stwierdził, że nie może dłużej zostać. - Chłopak powiedział wtedy, że nie ma problemu i sam poczeka do godziny 16. Zaskoczył mnie tym po raz kolejny - stwierdził, dodając, że nieczęsto dorośli wykazują w sobie tyle empatii wobec zwierząt, a już tym bardziej dzieci. Dlatego gnieźnianin powiedzial, że jeszcze wróci, a chłopiec postanowił przez ten czas popilnować ptaka, którym był prawdopodobnie kwiczoł. Ten miał jakiś uraz, gdyż nie mógł się wzbić.

W międzyczasie, jak pan Łukasz opowiedział nam tę historię, dotarliśmy na miejsce. Okazało się, że ptak, chcąc się schronić, przeniósł się w zakrzaczony rejon i nie można go było odnaleźć.  - Zatrzymałem się przy tym ptaku, bo widziałem, że inne latały, a tylko on nie. Jak podszedłem to zobaczyłem, że nie ucieka, nie dotykałem go, ale i tak nie reagował, a wtedy podszedłem poszukać dla niego pomocy, bo nie wiedziałem co zrobić - opowiadał Mateusz, który mieszka niedaleko i po prostu jeździł rowerem w okolicy popularnej Wenecji. Jak dodał, sam nie posiada żadnych zwierząt w domu. Mama Mateusza, która do tego czasu dotarła na miejsce przyznała, że taka postawa syna też ją zaskakuje - rzecz jasna pozytywnie. Tym bardziej podejście chłopaka należy pochwalić, gdyż może służyć za przykład dla innych.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane