piątek, 31 stycznia 2020 12:18

„Ona żyła tą pracą”. Przedostatnia rozprawa przeciwko Karinie G.

 
„Ona żyła tą pracą”. Przedostatnia rozprawa przeciwko Karinie G. fot. Rafał Wichniewicz

Przed gnieźnieńskim sądem odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Karinie G. - oskarżonej o fizyczne i psychiczne znęcanie się nad 80-letnią kobietą, którą miała się opiekować.

Pierwsza odsłona procesu miała miejsce pod koniec października 2019 roku. Wówczas to zeznawali bliscy poszkodowanej kobiety, a także pracownicy MOPS. Jak wynikało z tych zeznań, wobec kobiety wcześniej nie było żadnych skarg co do sposobu sprawowanej przez nią opieki. Karina G. pracowała w MOPS-ie przez 10 lat, do momentu ujawnienia nagrania, na którym biła, szarpała i wyzywała seniorkę, którą się zajmowała. Sprawa wywołała społeczne oburzenie.

W trakcie pierwszej rozprawy Karina G. twierdziła, że żałuje tego, co się wydarzyło: - Nie wiem jakie emocje mi towarzyszyły, że dopuściłam się takiego czynu. Szczerze z całego serca żałuję tego, co się stało. Pamiętam z tego okresu, że był to dla mnie trudny czas, czułam się zmęczona, może przepracowana. Wiem, że to nie tłumaczy tego co się stało. Nigdy w życiu nie zachowywałam się w ten sposób - mówiła podczas postępowania 25 października 2019 roku. Twierdziła, że w taki sposób zachowywała się tylko tego dnia, kiedy wykonano nagranie (zobacz relację z rozprawy). Po przesłuchaniu świadków, sprawę odroczono do 31 stycznia 2020 roku.


W trakcie kolejnej odsłony postępowania, które rozpoczęło się w piątek 31 stycznia o godzinie 10:00, Karina G. nie pojawiła się w sali rozpraw. Na początku adwokat Radosław Szczepaniak przekazał, że poszkodowana, pani Irena, zmarła 27 grudnia 2019 roku, a w jej prawa wstąpiła jej wnuczka.

- Babcia była osobą niechodzącą, dlatego nie wiedzieliśmy skąd wzięły się siniaki. Zdecydowaliśmy sie zamontować kamerę. Babcia też inaczej się zachowywała. Po obejrzeniu pierwszego nagrania zobaczyliśmy, jak opiekunka bije babcię, grozi jej. Babcia płakała, a że działa się jej krzywda, widać było na tych filmach. Postanowiliśmy zgłosić sprawę na policję - zeznawała wnuczka poszkodowanej. Jak dodała, w obecności opiekunki było widać, że seniorka smutnieje i staje się bardzo przygnębiona. Również pielęgniarka zwróciła uwagę na siniaki, o których poinformowała rodzinę o swoim spostrzeżeniu. To był kolejny sygnał, że dzieje się coś niedobrego. Po zwolnieniu Kariny G. i zaprzestaniu przez nią opieki, stan kobiety poprawił się - zniknęły siniaki, a nastrój się polepszył. Przyznała, że do czasu pierwszej rozprawy oskarżona nie starała się skontaktować i przeprosić za to, co zrobiła.

Kolejna zeznawała pielęgniarka, która opiekowała się kobietą od 2012 roku. Pierwszy siniak na dłoni zauważyła ona w pierwszej połowie sierpnia 2018 roku, podejrzewając jednak iż mógł powstać naturalnie: - W międzyczasie zaczęły się jednak pojawiać w innych miejscach - mówiła dodając, że wcześniej one się nie zdarzały. Kolejne ujawniła m.in. na biodrze. Seniorka nie mogła sobie tego sama zrobić, bo nie chodziła i nawet miała problem w poruszaniu się we własnym łóżku. Do tego, jak przyznała pielęgniarka, pani Irena zaczęła obgryzać paznokcie, czego wcześniej nie robiła. Po zasygnalizowaniu tego rodzinie, podejrzenie padło na Karinę G.

Konkubent Kariny G. jest kierowcą ciężarówki i, jak dodał, przez jego pracę nie ma co w domu 3-4 tygodnie. Między innymi to miało powodować trudności w jego związku z partnerką, a także kłopot w ustaleniu wspólnego urlopu. Jego zdaniem mogło to mieć wpływ na jej zachowanie: - Ona żyła ta pracą - mówił, twierdząc iż Karina G. bardzo się angażowała w opiekę. Odpowiadając na pytanie obrońcy radcy prawnego Jakuba Müllera-Judenau przyznał, że była przemęczona pracą, zwłaszcza, że ich urlop, który udało im się wyznaczyć po 8 latach, "wisiał na włosku": -  Jakiś czas była w ostatnim okresie jakaś silnie wzburzona, przemęczona, ale to było raczej spowodowane tą pracą i odpowiedzialnością - twierdził i jak dodał dalej, nie miała problemów w pracy: - Nie mówiła, że ma problem z przełożonymi. Wiadomo, że są to różni ludzie z różnym charakterem i mówiła, że czasem są sytuacje bardzo stresowe, kiedy ma się tego serdecznie dosyć. Moim zdaniem była to niezapłacona praca dla tych ludzi, którzy zajmują się osobami z różnego rodzaju chorobami. Nie chodzi tu o aspekt finansowy, ale psychiki drugiego człowieka, który musi wysłuchać innej osoby, ich problemów. Partner oskarżonej dodał, o całym zdarzeniu dowiedział się od Kariny G., która do niego zadzwoniła - w domu był tego samego dnia: - Mówiła, że nie potrafi do końca wytłumaczyć, jak to się stało i co się stało, że nastąpiła jakaś tam eksplozja w jej zachowaniu. (...) Nie było wcześniej żadnych oznak, czegoś takiego, nie było i nie miało miejsca. Z biegiem czasu narastał ten stres i przemęczenie tą pracą. Tym bardziej, nie mając żadnego wsparcia ze strony swoich przełożonych. Dalej dodał, że Karina G. przeżyła prawdziwą nagonkę na jej osobę, a także grożono jej.

Następnie zeznawała biegła lekarka, która przestawiła swoją opinię na temat obrażeń, jakie ujawniono na poszkodowanej - były one uczynione poprzez mechanizm czynny, np. uderzenia. 

Tuż po tym sędzia odrzuciła złożone kolejne wnioski dowodowe. Na prośbę oskarżyciela posiłkowego, podano nazwy leków, jakie przyjmowała poszkodowana przez osiem lat ich otrzymywania, dodając iż nie powodowały one żadnych siniaków. Następnie sędzia zamknęła przewód rozprawy i nastąpiły mowy końcowe.

- Doszło do bardzo rażącego naruszenia obowiązków przez oskarżoną. Rolą jej było świadczenie usług opiekuńczych na rzecz nieporadnej, bezbronnej, starszej osoby, a usługi te były wykonywane w okresie objętym zarzutem w sposób rażąco sprzeczny z istotą tych czynności - mówił prokurator.

- Nie jestem zwolennikiem surowego karania, jestem za karą liberalną. Uważam jednak, że w kontekście tej sprawy, kara powinna być surowa, dlatego że oskarżona nie przyznała się początkowo do zarzucanego jej czynu. W swoim zachowaniu nie widziała nic złego - mówił adw. Radosław Szczepaniak wskazując, że Karina G. nie wykazała wiarygodnej skruchy, gdyż w trakcie zeznawania bardziej skupiła się na sobie i tym, co przeżywała po ujawnieniu całej sprawy.

Obrońca, r. pr. Jakub Müller-Judenau: - Wyrok, który zapadnie na tej sali, zada tylko szatę prawną temu, co się wydarzyło, jednak nie odpowie na pytanie, dlaczego. Dlaczego kobieta, która przez 20 lat opiekowała się osobami chorymi, niedołężnymi, udzielała im wsparcia, dopuściła się tak strasznego czynu. Bez wątpienia wszyscy uczestnicy tego procesu mają podobne odczucia, nie wyłączając samej oskarżonej, która zrozumiała zło, jakie wyrządziła śp. pani Irenie oraz jej najbliższym - mówił, wskazując na czynniki przemawiające nad możliwością łagodniejszego wymierzenia jej kary.

W czasie mów końcowych prokurator wniósł o uznanie winy Kariny G. i orzeczenia kary 1 roku więzienia oraz zakazu wykonywania zawodu związanego z opieką przez 5 lat. Oskarżyciel posiłkowy wniósł o podobny wymiar kary wraz z zadośćuczynieniem na rzecz rodziny poszkodowanej kwoty 30 tys. złotych. Obrońca wniósł o karę pół roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz 10 letni zakaz wykonywania zawodu. Sędzia Anna Prywata odroczyła termin odczytania wyroku do 10 lutego.

6 komentarzy

  • Link do komentarza lol poniedziałek, 03 lutego 2020 11:43 napisane przez lol

    Imię Karina zobowiązuje

  • Link do komentarza medyceusz niedziela, 02 lutego 2020 10:37 napisane przez medyceusz

    Ludzie już wydali wyrok, a tu sprawa jest dosyć złożona. Kobiecie coś odbiło pod koniec długiej pracy na rzecz starszych osób. Nie było skarg przez tyle lat, więc istotnie, musiało do czegoś dojść nagle, skoro ujawniono to w tak krótkim czasie. Wydaje mi się, że kara pół roku będzie adekwatną, ale już nie tyle, za sam fakt bicia, ale brak skruchy na początku. Niektórzy widzą stos, a trzeba widzieć człowieka, który zbłądził.

  • Link do komentarza lidia niedziela, 02 lutego 2020 08:37 napisane przez lidia

    Kara powinna byc nadzwyczaj surowa!!!! Katowała bezbronną , starą kobietę-taki ma byc kres naszego życia? upokarzający? Dla przyklady -najwyzszy wymiar kary!!!!

  • Link do komentarza Anna sobota, 01 lutego 2020 17:29 napisane przez Anna

    SMUTNE.... lecz już Pani zmarła a kat pozostał.... Ja uważam że dzieci, starsi ludzie i zwierzęta to ochrona bezwzględna!!!!!! to najbardziej narażeni na ludzkie złe traktowanie.....

  • Link do komentarza redatkor piątek, 31 stycznia 2020 16:43 napisane przez redatkor

    tak żyła,że biła

  • Link do komentarza Endriu piątek, 31 stycznia 2020 12:39 napisane przez Endriu

    Ta sprawa zakończy się fiaskiem osoba powinna być do przykładu surowo ukarana!!!

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane