sobota, 16 czerwca 2018 11:54

Tragedia na Cierpięgach. Co się faktycznie stało?

 
Tragedia na Cierpięgach. Co się faktycznie stało? archiwum redakcji

Nie pobicie, ale prawdopodobnie inne okoliczności miały być przyczyną śmierci mężczyzny, którego ciało znaleziono w piątkowy wieczór w bramie kamienicy.

Wczoraj informowaliśmy o sprawie rzekomego brutalnego pobicia, do jakiego miało dojść w bramie budynku przy ul. Cierpięgi.  Mimo pojawiających się wciąż nowych informacji w tym temacie, nikt ze służb nie chciał w żaden sposób odnieść się do tego tematu wkrótce po zakończeniu oględzin, prowadzonych na miejscu zdarzenia. Informacja oficjalnie dotyczyła jedynie odnalezienia ciała. W sprawie zaczęło pojawiać się coraz więcej spekulacji, w których przeważała ta iż doszło właśnie do pobicia.

Obecnie wiadomo już iż do śmierci młodego mężczyzny nie miały przyczynić się bezpośrednio osoby trzecie. W tle jednak pojawiają się dopalacze, które zmarły miał zażyć tego wieczoru, a w efekcie których mogła nastąpić śmierć. Mężczyzna miał zasłabnąć już na ulicy. Czy tak się stało oraz co było bezpośrednim powodem jego zgonu, odpowiedź dopiero da sekcja zwłok, która zostanie przeprowadzona na początku przyszłego tygodnia.

3 komentarzy

  • Link do komentarza do koryfeusz niedziela, 17 czerwca 2018 18:14 napisane przez do koryfeusz

    Koryfeusz a nie jest czasem tak, że tobie nikt nie chce nic powiedzieć? Wydaje się, że masz coś wspólnego z prasą i gdy nikt tobie nic nie powie to żale swoje wylewasz na policję - twoja słabość i nieznajomość uprawnień służb powala na kolana. Nie trzeba być zbytnio rozgarniętym by wyciągnąć właściwe wnioski na twój temat. Nic nie wiesz twój problem.

  • Link do komentarza Jt sobota, 16 czerwca 2018 15:50 napisane przez Jt

    Nikt nic nie chce powiedzieć, bo nikt nic nie wie. Policja jadąc przez cierpiegi odwraca głowę w drugą strone, bo lepiej nic nie widziec.

  • Link do komentarza Koryfeusz sobota, 16 czerwca 2018 15:01 napisane przez Koryfeusz

    Ludzie jak rozmawiają o tym wydarzeniu to dzielą się między sobą swoimi spostrzeżeniami i różnymi podejrzeniami. Policji natomiast nic nie powiedzą, ale nie chodzi o to, że mają mówić. Wystarczy, że funkcjonariusze wytężą uszy i zarejestrują sobie w pamięci o czym ludzie między sobą rozmawiali. Zawsze to może naprowadzić na jakiś trop wymagający sprawdzenia.

Skomentuj

W związku z dbałością o poziom komentarzy, prowadzona jest ich moderacja. Wpisy wulgarne, obsceniczne czy obrażające innych komentatorów i naruszające podstawowe zasady netykiety (np. pisane CAPS LOCKIEM), nie będą publikowane. Zapraszamy do kulturalnej dyskusji. Ponadto prosimy nie umieszczać wklejonych obszernych tekstów, pochodzących z innych stron, do których to treści komentujący nie posiadają praw autorskich. Ponadto nie są dopuszczane komentarze zawierające linki do serwisów, prowadzonych przez wydawców innych lokalnych portali.

Ostatnio dodane