Wydrukuj tę stronę
piątek, 04 września 2020 12:47

„Zastępca dyrektora do dymisji” kontra „poseł to zadymiarz polityczny”

 

Wojewoda Wielkopolski wydał rozstrzygnięcie nadzorcze, unieważniające uchwałę Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego odnośnie powołania Mateusza Hena na zastępcę dyrektora szpitala, gdyż jego zdaniem był osobą do tego niekompetentną. Starosta twierdzi, że decyzja ta jest nieprawomocna.

Sprawa dotyczy uchwały Zarządu z 29 kwietnia 2020 roku, kiedy to Mateuszowi Henowi powierzono pełnienie obowiązków dyrektora Szpitala Pomnik Chrztu Polski. Na ten krok zdecydowano się w momencie, kiedy rozwijała się sytuacja epidemiczna oraz stanowisko dyrektora lecznicy było nieobsadzone po jego opuszczeniu przez Michała Ogrodowicza, co nastąpiło w lutym br. W rostrzygnięciu nadzorczym, wydanym w połowie sierpnia br., wydanym przez Wojewodę Wielkopolskiego czytamy: - W ocenie organu nadzoru, instytucja "powierzenia pełnienia obowiązków" nie znajduje oparcia w przepisach prawa, ani na gruncie u.d.l., ani ustawy o samorządzie powiatowym - nie przewiduje jej zwłaszcza wskazany jako podstawa prawna podjętej uchwały art. 32 ust. 2 pkt 5 ustawy o samorządzie powiatowym - zawarto w uzasadnieniu i jak dalej wskazano: - Obsadzenie stanowiska kierowniczego w tego typu placówce musi bowiem zawsze nastąpić przy zachowaniu ustawowych wymagań, tj. m.in. przeprowadzenia konkursu. Możliwość powierzenia obowiązków kierownika bez wymogu przeprowadzenia konkursu w podmiocie leczniczym niebędącym przedsiębiorcą musiałaby bowiem wynikać wprost z przepisów prawa - czytamy, a Wojewoda Wielkopolski wskazuje na to, że Zarząd "przyjął domniemanie swoich kompetencji niewyrażonych wprost w obowiązujących przepisach". 

Kilka tygodni temu Mateusz Hen przestał pełnić obowiązki dyrektora - na tę funkcję powołano Grzegorza Sieńczewskiego. Od tej pory powrócił on do swojej wcześniejszej funkcji zastępcy dyrektora ds. lecznictwa. 

Dalej, co wskazano w powyższym piśmie, Wojewoda wskazał na czynniki, jakie muszą sprzyjać powoływaniu osoby na stanowisko dyrektora podmiotu leczniczego. Wśród nich jest m.in.: nie została prawomocnie skazana za przestępstwo popełnione umyślnie. To jest warunek, na który powołuje się poseł Zbigniew Dolata także w kontekście powoływania zastępcy dyrektora, gdyż w jego mniemaniu Mateusz Hen go nie spełnia: - Powinien takie zaświadczenie złożyć, a nie może bo jest osobą karaną. Ergo - nie może pełnić funkcji zastępcy dyrektora ds. lecznictwa i w trybie natychmiastowym powinien zostać z tej funkcji zwolniony - stwierdził na piątkowej konferencji poseł, dodając iż w konkursach, które organizowane były przez szpital m.in. na stanowisko pielęgniarki naczelnej czy oddziałowej, warunkiem była niekaralność: - Krótko mówiąc - władze powiatu i Zarząd powiatu z panem Gruszczyńskim na czele oraz sam Mateusz Hen wiedzą, że prawo wymaga wprost, aby osoba pełniąca funkcje dyrektora szpitala i zastępcy, legitymowała się tym przymiotem niekaralności. Pan Mateusz Hen jest osobą karaną. Jego zwolnienie w trybie natychmiastowym jest rzeczą oczywistą, powinno nastąpić niezwłocznie - mówił Zbigniew Dolata. 

Jak dodał radny powiatowy Marcin Makohoński, pojawiają się kolejne wątki w tej sprawie, bowiem wobec Mateusza Hena obecnie skierowano kolejne zarzuty - związane z potrąceniem kobiety na ul. 3 Maja, do którego doszło przed rokiem, a także nakłanianie poszkodowanej do składania fałszywych zeznań.

- Dlaczego zarząd powiatu, koalicja PO-SLD, pan starosta Gruszczyński, powierzyli Mateuszowi Henowi nadzór nad rozbudową szpitala? To jest rzecz zupełnie zdumiewająca, że osoba wielokrotnie karana, na której ciążyły, jak informowałem kilka miesięcy temu, zarzuty o udział w mafii paliwowej i mafiach vatowskich i inne zarzuty oraz wyroki, które są prawomocne i nie uległy zatarciu. Dlaczego zastępca dyrektora ds. medycznych otrzymał taki zakres obowiązków? To jest rzecz zdumiewająca - stwierdził Zbigniew Dolata. Jak dodał, cała sytuacja rodzi pytania o to, czy decyzje podejmowane przez Mateusza Hena są zgodne z prawem, skoro on sam w jego opinii nie powinien sprawować tej funkcji. Dalej dodał, że zastanawia go "parasol ochronny", jaki został roztoczony nad zastępcą dyrektora szpitala. Odniósł się też do posłanki Pauliny Hennig-Kloski, która kierowała wiele zarzutów wobec poprzedniego dyrektora Krzysztofa Bestwiny: - Wymyślała nieistniejące przestępstwa, a w obecnej sytuacji pani poseł milczy. Czy popiera działania Piotra Gruszczyńskiego, czy popiera Mateusza Hena. Również poseł Tadeusz Tomaszewski jako współkoalicjant powinien się w tej sprawie wypowiedzieć. Są to rzeczy, które budzą najwyższy niepokój i stanowią bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia naszych mieszkańców. Po drugie narażają finanse powiatu, publiczne środki, na bardzo poważne niebezpieczeństwo niewłaściwego wydatkowania, czy wręcz niebezpieczeństwo przestępczego wydatkowania. Tu stawiamy znak zapytania.

W odpowiedzi na słowa parlamentarzysty starosta Piotr Gruszczyński stwierdził: - Pan poseł Dolata jest osobą specyficzną, jest to tzw. zadymiarz polityczny, który wywołuje co chwilę jakieś napięcia wiedząc, że są instytucje i organy, które rozstrzygają pewne kwestie - stwierdził, dodając iż rozstrzygnięcie Wojewody Wielkopolskiego jest nieprawomocne i będzie zaskarżone: - Niestety prawo jest takie, że interpretacja pewnych faktów może mieć wielorakie znaczenie. W ocenie naszych prawników nie wydarzyło się nic, co byłoby niezgodne z prawem. Przypomnę, że poseł Dolata był jednym z inicjatorów, kiedy po tygodniu od mojego powołania na starostę, chciał mnie już odwoływać. Co więcej, pan poseł Dolata był tą osobą, która mówiła iż mnie z tego urzędu powinno wyprowadzić CBA. Jeśli chodzi o parasol ochronny, to pan poseł pomylił znaczenie tego słowa, bo jeśli go roztaczam, to nad tym posłem i jego kompetencją - mówił Piotr Gruszczyński.

Odnosząc się do przyszłości Mateusza Hena w lecznicy starosta stwierdził: - Jeśli pana posła Dolatę interesują dalsze losy pana Hena, co będzie w związku z jego wicedyrektorowaniem, to o tym decyduje dyrektor szpitala, a nie starosta. Pytany o kwestię jego karalności odpowiedział: - Gdyby pan poseł Dolata miał przekonywujące dowody, że jest tak jak mówi, to ta sprawa już dzisiaj byłaby w prokuraturze lub sądzie, oczywiście z inicjatywy pana posła. Jeśli do dzisiaj tego nie zrobił, to znaczy, że nie ma żadnych argumentów.

20 komentarzy