Wydrukuj tę stronę
środa, 22 stycznia 2020 15:03

Radni przyjęli uchwałę o dofinansowaniu in vitro

 

Dyskusja w kwestii prawnej czy światopoglądowej? W środę Rada Miasta przyjęła po raz pierwszy projekt uchwały ws. dofinansowania programu zapładniania metodą in vitro, który rocznie będzie skierowany do kilku par.

Sprawa wzbudziła sporą dyskusję już kilka dni temu na posiedzeniu Komisji Polityki Społecznej i Bezpieczeństwa Publicznego, gdzie została zaopiniowana. Zgodnie z projektem uchwały, ma być ona realizowana na przestrzeni czterech lat od 2020 do 2023 roku. Na ten cel planuje się przeznaczać rocznie kwotę 30 tys. złotych - po 5 tys. złotych dofinansowania (nie więcej niż 80% kosztów danej procedury) na każdą parę. W sumie więc rocznie obejmował by sześć par, które miałyby szansę na trzy próby przeprowadzenia zapłodnienia. Program został przeanalizowany i pozytywnie zaopiniowany przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zdaniem wnioskodawców, na terenie Gniezna jest 60 takich par.

Jeszcze przed środową sesją Forum Gniezno dla Życia i Rodziny skierowało pismo, w którym zwracali uwagę na - ich zdaniem - niezgodności prawne zawarte w projekcie uchwały. Jednocześnie też, po przedstawieniu uchwały przez radnego Marcina Jagodzińskiego, radny Paweł Kamiński postanowił przybliżyć treść opinii prawnej sporządzonej przez Ordo Iuris (opublikowanej tego dnia przez stowarzyszenie - załącznik poniżej), w której wskazuje się na niezgodności z obowiązującymi przepisami oraz zastrzeżenia do samej procedury in vitro.

Obszerną wypowiedź radnego przerwał przewodniczący Michał Glejzer, który stwierdził iż do tak długich wypowiedzi są komisje, a nie posiedzenia całej rady. Następnie głos zabrał radny Tomasz Dzionek, który podważył treść opinii prawnej, przedstawionej przez Pawła Kamińskiego. Marcin Jagodziński stwierdził natomiast: - Nie jesteśmy pierwszym miastem, który chce wprowadzić dofinansowanie do leczenia. Przytoczony Poznań, Łódź czy Częstochowa - program w tych miastach istnieje od wielu lat i wiele dzieci się z tego programu urodziło. Dlatego myślę, że skoro tyle lat to istnieje, to podstawa prawna była prawidłowa i nikt tego nie oprotestował i nie wycofał. Michał Glejzer stwierdził: - My nie decydujemy, czy my tę metodę wprowadzamy, czy nie. Ona jest, czy my chcemy, czy nie chcemy, ta metoda istnieje. My tylko umożliwiamy osobom, które chcą z niej skorzystać, ułatwiamy im to naszą uchwałą. Jak komuś to ze względów światopoglądowych nie odpowiada, to z tej metody nie skorzysta. Koniec i kropka. 

Paweł Kamiński stwierdził, że radni są głusi na argumenty opinii prawnej, która "nie jest w żadnej mierze światopoglądowa". Radny Marek Bartkowicz dodał: - Uchwała jest oparta na kłamstwie - stwierdził, odnosząc się do kwestii określenia in vitro jako metody "leczenia" bezpłodności: - Nie da się po zastosowaniu tej metody, że rodzice sami udzielą kolejne dziecko. To nie jest leczenie - mówił. Tomasz Dzionek stwierdził iż w wielu samorządach program taki funkcjonuje i nikt nie dopatrzył się braku podstaw prawnych do ich przyjęcia: - Nie zabierajmy ludziom, którzy mają problem z zajściem w ciążę, prawa do posiadania dzieci. Swoich dzieci.

Wiceprzewodnicząca Bogusława Młodzikowska stwierdziła iż pragnienie posiadania dziecka jest naturalną potrzebą każdej kobiety i jej męża: - Dużo wypowiedzi eksperckich, oceniających, kategoryzujących. No i po co? Jeśli są takie możliwości, żeby pomóc, to należy pomóc. Radna Sylwia Jabłońska przyznała: - Zapominamy, że ten projekt, to nie jest nasz wymysł, tylko odpowiedź na głosy mieszkańców, którzy od wielu mieszkańców zgłaszali się do nas, czy jesteśmy w stanie ich wesprzeć. Aleksander Ditbrener stwierdził, że jego wątpliwości budzi sposób procedowania tej uchwały, bowiem powstawała na wniosek jednego z lekarzy, a część radnych nie została poinformowana o pracach nad treścią dokumentu. Michał Glejzer odparł iż prace nad uchwałą są inicjatywą części radnych i każdy działacz ma prawo przygotować swój dokument, a potem przedstawić do jej podjęcia po uzyskaniu opinii prawnej. Paweł Kamiński na koniec przyznał: - Rozumiem powagę sytuacji, jeśli chodzi o życie ludzkie, rozumiane jako szczęście. Jeśli naprawdę chodzi tu o szczęście i godność życia ludzkiego, to dlaczego przeznaczamy na to 30 tys. złotych rocznie, a na schronisko dla zwierząt przeznaczamy 16 razy więcej - mówił i dalej dodał: - Problem jest ogromny, a istota jego leży gdzieś indziej.

W końcu dyskusja została zakończona, a następnie radni przeszli do głosowania - za przyjęciem uchwały o dofinansowaniu in vitro było 16 radnych, a przeciwko 7.

29 komentarzy

startpoprz.12nast.koniec